JAK POWSTAŁ I ROZWIJAŁ SIĘ CZŁOWIEK
1. HISTORIA TEGO ZAGADNIENIA
Z poprzednich pogadanek wiemy, że wszystkie żywe orga-
nizmy i zwierzęce, i roślinne powstały w wyniku długotrwałe-
go rozwoju. Rozwój ten prowadził od form prostych do coraz
bardziej złożonych, coraz lepiej przystosowanych do otoczenia,
coraz doskonalszych. Również w wyniku naturalnego i długo-
trwałego rozwoju powstał w pewnym okresie i człowiek. Jest
rzeczą zrozumiałą, że nie posiadał on cech człowieka dzisiej-
szego. Wytworzyły się one w człowieku stopniowo, w następ-
stwie przemian w jego organizmie, w warunkach życia czło-
wieka.
Zrozumieniu tego prostego i naturalnego faktu przeszka-
dzał przez pewien czas pogląd, że człowiek powstał z przyczyn
nadnaturalnych, cudownych. Wiemy już, że był czas, kiedy
ludzie uważali, że wszystkie rośliny i zwierzęta powstały w go-
towej już postaci, takiej, jaką mają dziś. Nauka obaliła te po-
glądy i żaden rozumny człowiek tego dziś nie powie. Podobnie
wyobrażano sobie, że człowiek pojawił się na ziemi w sposób
cudowny i w gotowej dzisiejszej postaci.
Samo powstanie człowieka różne ludy różnie sobie tłuma-
czyły. Ale niezmiernie ciekawe jest to, że we wszystkich sta-
rych legendach o powstaniu człowieka materiał, z którego miał
powstać pierwszy człowiek, jest ten sam, z jakiego składa się
otaczająca go przyroda. Wśród ludów, znających np. garncar-
stwo — za materiał, z którego miał być stworzony pierwszy
człowiek, uważano glinę, wśród innych — drzewo, u jeszcze
innych — kamień itp.
Świadczy to o tym, że nawet w zamierzchłej przeszłości
najmniej rozwinięci ludzie widzieli jednak ścisły związek, jed-
ność człowieka z otaczającą go przyrodą.
Poglądy o nadprzyrodzonym powstaniu człowieka utrzy-
mywane i popierane przez klasy posiadające przez długie wieki
ciążyły na badawczej myśli ludzkiej, hamowały jej rozwój. Za
śmiałość myśli i wypowiadanie poglądów opartych o podstawy
naukowe karano jeszcze w XVII w. w sposób najsroższy, aż do
spalenia na stosie. Zginął w ten sposób znawca budowy ciała
człowieka Serwet (XVI w.) i genialny śmiały myśliciel Gior-
dano Bruno (początek XVII w.).
Ale mimo trudności i niebezpieczeństw uczeni gromadzili
coraz to więcej danych, które wymagały jakiegoś innego wy-
tłumaczenia niż dawne legendy i zabobony. Toteż od czasu do
czasu pojawiały się głosy, które bardzo nieśmiało wprawdzie,
ale wyraźnie twierdziły, że istnieje jakiś związek między świa-
tem zwierzęcym i człowiekiem. Taką myśl wypowiedział w dru-
giej połowie XVIII wieku rosyjski uczony Kawierzniew, mó-
wiąc, że człowiek, małpa i inne zwierzęta posiadają wspólne
źródło pochodzenia.
Pcdobny wniosek można było również wyprowadzić z prac
szwedzkiego uczonego Linneusza, który żył w XVIII wieku.
Uczony ten zajmował się przede wszystkim zbieraniem wia-
domości o różnych roślinach i zwierzętach. Rozpatrując różne
cechy roślin i zwierząt Linneusz spostrzegł, że wiele z nich ma
niektóre cechy wspólne. Według tych wspólnych cech łączył-on
je we wspólne grupy. Okazało się, że człowiek również ma sze-
reg cech wspólnych ż niektórymi zwierzętami, zwłaszcza mał-
pami. Dlatego też musiał on i człowieka zaliczyć do klasy ssa-
ków*, a spośród nich do grupy tzw. naczelnych, obejmującej
człowieka i małpy.
Linneusz sam żadnych dalszych wniosków ze swych badań .
nie wyciągnął. Lecz samo twierdzenie pokrewieństwa człowie-
ka ze zwierzętami, szczególnie z małpami tzw. człekokształt-
nymi, miało olbrzymie znaczenie dla nauki.
Wiemy już, że francuski uczony Lamarck na podstawie
swoich badań i badań innych uczonych stwierdził, że każde
zwierzę i roślina przeszły długą drogę rozwoju, przechodząc
w ciągu tysięcy pokoleń różne przemiany, zanim osiągnęło dzi-
siejszą postać. A więc i człowiek, jako pokrewny zwierzętom,
musiał przejść podobną jak i one drogę. Jednak tę śmiałą myśl,
* Ssak — zwierzę wydające na świat żywe potomstwo, które na-
stępnie matka karmi swvm mlekiem.
która nasuwała się wielu uczonym, nie prędko odważyli się
oni wypowiedzieć. Uczynił to dopiero wielki uczony angielski
— Darwin W roku 1871 opublikował on książkę .,0 pochodze-
niu człowieka", w której wyraźnie stwierdza, że człowiek
i pewne wyższe małpy (tzw. człekokształtne) są ze sobą spo-
krewnione, a zatem muszą pochodzić od wspólnego przodka.
Twierdzenie to poparł Darwin niezbitymi dowodami naukowy-*
mi. Książka Darwina wywołała straszliwą burzę. Ściągnęła na
jego głowę przekleństwa, szyderstwa, drwiny itp. podobnie, jak
niegdyś wielkie odkrycie naszego sławnego rodaka — Mikołaja
Kopernika. Szczególnie silnie atakowały ją, a nawet gdzie nie-
gdzie po dziś dzień atakują — reakcyjne odłamy kleru. W Pol-
sce teoria Darwina wkrótce po jej opublikowaniu bardzo szyb-
ko znalazła wielu zwolenników wśród postępowych uczonych
i wykładana była na uniwersytetach. Ale reakcyjni, zacofani
uczeni i klerykalne gazety nie przestawały jej zwalczać aż do
1939 r.
Do dziś dnia w niektórych częściach USA wykładanie tej
teorii jest zabronione. Nie tak dawno, bo w 1925 r. pod wpły-
wem kapitalistycznych sfer amerykańskich wytoczono nauczy-
cielowi Skopsowi wielki proces za to, że „ośmielił się" wyjaś-
niać młodzieży pochodzenie człowieka według naukowej teorii
Darwina. Oczywiście, reakcję zwalczającą naukę Darwina o po-
chodzeniu człowieka nie obchodzi wcale dobro nauki i prawda.
Chodziło jedynie o utrzymanie mas ludowych w ciemnocie i po-
słuszeństwie, aby móc je lepiej wyzyskiwać. Albowiem człowiek
ciemny, nieświadomy uważa, że wszystko na świecie zostało raz
na zawsze stworzone jako niezmienne, a więc także niezmienny
jest wyzysk i ucisk kapitalistyczno-obszarniczy.
Żadne jednak najwścieklejsze ataki nie potrafiły obalić
teorii Darwina. W ciągu długich lat badań zebrał on mnóstwo
dowodów słuszności swojego twierdzenia. Jego prawdziwość
potwierdzał dalszy rozwój nauki, potwierdzało je każde nowe
odkrycie. Szczególnie mocną podstawę dla teorii Darwina
stworzyło powstanie i rozwój nowej gałęzi nauki znanej nam
już paleontologii tzn. nauki o wymarłych organizmach, ba-
dającej ich szczątki, zachowane w ziemi do dnia dzisiejszego.
CZŁOWIEKA STWORZYŁA PRACA
Jeszcze w ubiegłym stuleciu Fryderyk Engels, współ-
órca naukowego socjalizmu, podkreślał, że dla uczłowiecze-
małpy olbrzymią rolę odegrał wyprostowany chód. Porzu-
cając chodzenie na czterech nogach przodkowie człowieka zrobi-
li decydujący krok w swym rozwoju.
Wyprostowany chód pozwolił istotom przedludzkim na co-
raz lepsze ćwiczenia ręki, na coraz lepszą jej specjalizację.
U małp istnieje również pewnego rodzaju podział czynności,
które spełnia ręka i noga. Ręka jest wykorzystywana przy
wspinaniu się do chwytania coraz wyżej gałęzi, do zbierania
i przytrzymywania pokarmu, jak to ma miejsce nawet u nie-
których innych zwierząt (wiewiórka). Za pomocą rąk niektó-
re małpy budują sobie gniazda na drzewach, znoszą gałęzie,
szympans w czasie niepogody układa sobie nawet dach nad
gniazdem.
Przy pomocy rąk małpy w niewoli spełniają cały szereg
prostych czynności podpatrzonych u ludzi. Ale we wszystkich
tych czynnościach widać głęboką różnicę pomiędzy nierozwi-
niętą ręką małpy człekokształtnej — choćby ta zadziwiała nas
swą inteligencją — a ręką człowieka, który znajdowałby się
na najniższym nawet stopniu rozwoju. Ręka człowieka jest bo-
wiem zdolna do wypełniania setek czynności i ruchów, których
ręka małpy w żadnym wypadku nie jest w stanie wykonać.
1 co ważniejsze: ręka ludzka kierowana przez jego wysoko roz-
winięty mózg zdolna jest wytworzyć narzędzia; przy pomocy
których może wykonać pracę, czego żadna małpa ani jakiekol-
wiek inne zwierzę nie jest w stanie uczynić.
Między człowiekiem a zwierzęciem zachodzi więc ta za-
sadnicza różnica, że człowiek zdolny jest do wykonywania pra-
cy przy pomocy wytworzonych przez siecią i stale ulepszanych
narzędzi. Każdy człowiek, zanim przystąpi do jakiejś pracy, po-
siada już w myśli ułożony plan czynności i cel, do którego zdą-
ża. Żadne zwierzę, choćby wykonywało czynności podobne do
pracy człowieka, nie czyni tego świadomie. Bóbr, który budu-
je swoje zadziwiające budowle albo pszczoła, która zbiera
miód i składa go w ulu, mrówka budując mrowisko nie mają
planu działania. Ich czynnościami kieruje nie świadomość, lecz
instynkt, przyzwyczajenie, zdobyte przez dziesiątki tysięcy
przodków. Ani mrówka, ani pszczoła nie potrafią wiele zmienić,
dodać lub ulepszyć w tym, co przejęły od swych przodków. Ich
czynności nie można nazwać pracą.
Tak więc dniem „narodzin człowieka" jest ten dzień, w któ-
rym w jakiejś grupie australopiteków nadano kamieniowi zaos-
trzony kształt, ażeby lepiej nadawał się np. do zdzierania skó-
ry ze zwierzęcia lub posłużono się gałęzią jako przedłuże-
niem ręki. Był to bowiem moment rozpoczęcia pracy, tj. świa,-
domej, celowej czynności, która oderwała człowieka od świata
zwierzęcego, pchnęła go na nową, ludzką drogę rozwoju.
Z chwilą gdy małpolud, przodek człowieka, zaczął świadomie
przygotowywać narzędzia, zaczął pracować, między nim a świa-
tem zwierzęcym powstała przepaść. W miarę rozwoju człowie-
ka przepaść ta stale powiększała się i powiększa.
Zanim przodkowie człowieka zaczęli sporządzać narzędzia,
jak wiemy przeszli długą drogę rozwoju. Wyzwolona od cho-
dzenia ręka australopiteka służyła mu coraz bardziej do wy-
konywania, rozmaitych, skomplikowanych ruchów i czynności.
Wskutek tego z pokolenia na pokolenie ręka małpoluda zmie-
niała się, nabierała coraz większej sprawności. Te zmiany,
.zwiększające sprawność ręki, stały się z biegiem czasu dzie-
dziczne.
W taki to sposób ręka małpoluda, z narządu chodzenia czy
wspinania się po drzewach, częściowo tylko zdolna do jakichś
innych czynności, stała się dobrze już rozwiniętym narządem,
przy pomocy którego można już było wykonać jakąś pracę.
Naturalnie, pierwsze prace, które wykonywał człowiek, były
bardzo proste: rozłupać odpowiednio kamień, przygotować do-
brą pałkę itp. Z biegiem czasu jednak człowiek pierwotny nau-
czył się wykonywać coraz to Tiowe i coraz to bardziej skompli-
kowane czynności.
Ale ręka stanowi tylko jeden organ ciała. Te warunki, któ-
re korzystnie wpływały na rozwój ręki, wpływały równie ko-
rzystnie na rozwój pozostałych narządów ciała, szczególnie
mózgu. Będąc zmuszony szukać sobie pożywienia, przenosić
się z miejsca na miejsce, żyjąc w gromadzie, polując gromad-
nie na większego, silniejszego od siebie zwierza, sporządzając
proste narzędzia—przodek człowieka był zmuszony do coraz bar-
dziej wytężonej pracy „umysłowej". Trzeba było przecież ob-
myśleć sposób upolowania np. mamuta, obronienia się przed
tygrysem itp., trzeba było poszukać odpowiedniego kamienia,
z którego można by zrobić skrobacz do oczyszczania skór.
Wszystko to prowadziło do coraz silniejszego rozwoju mózgu
człowieka. Rozmaite czynności człowiek wykonywał coraz bar-
dziej świadomie, zdając sobie sprawę z tego, co chce zrobić i szu-
kając rozmaitych sposobów wykonania tej czy innej pracy.
Zupełnie inną drogą — jak już widzieliśmy — poszedł roz-
wój drugiej gałęzi driopiteków. Zwierzęta te przystosowywały
się do życia na drzewach. Stąd też i wszystkie części ich ciała
przyspasabiały się do tych warunków życia. Żyjąc w gorących,
podzwrotnikowych lasach zwierzęta te odżywiały się roślinnym
pokarmem. Obfitość owoców, młodych pędów drzew, ptasich
jaj w gniazdach, rozmaitych korzonków itp. nie zmuszała je
do większego wysiłku w poszukiwaniu pokarmu. Stąd też
i mózg ich nie rozwinął się tak, jak u ich stepowych krewnych.
Wreszcie nie przeżyły one tak silnych zmian klimatu i warun-
ków życia, jak driopitekowie stepowi. A była to dla tych ostat-
nich ciężka „szkoła życia", którą przetrzymały najmocniejsze,
najinteligentniejsze jednostki i gromady. Takie silne zmiany
warunków życia zmusiły małpoluda do szukania dodatkowej
ochrony od zimna, do odziewania się w skóry zwierzęce, korzy-
stania z ognia itp.DALSZY ROZWÓJ CZŁOWIEKA
Jak wiemy historia człowieka zaczyna się właściwie od
chwili, gdy zaczął on sporządzać narzędzia. Wiemy też, że były
one początkowo niezmiernie proste, sprowadzały się do zaostrzo-
nego kamienia i pałki. Stopniowo człowiek nauczył się tak łu-
pać kamień, by uzyskać zeń nie tylko zaostrzony skrobacz do
skóry, ale i nóż. Do tego celu wykorzystywał §n głównie ka-
mienie krzemienne. Krzemień dobrze łupał się i dawał odłam-
ki o ostrych brzegach. Stopniowo człowiek nauczył się też łą-
czyć pałkę z zaostrzonym kamieniem. Tak powstał topór ka-
mienny i oszczep. Na tym stopniu swego rozwoju człowiek do-
konał olbrzymiego wynalazku — nauczył się sam rozpalać
ogień. Ogień rozpalano za pomocą tarcia dwóch kawałków
drzewa. W ten sposób do dziś dnia rozpalają ogień niektóre
dzikie ludy. Nauczywszy się rozpalać ogień samodzielnie
człowiek nie był już tak związany z jedną jaskinią, w której
podtrzymywał stałe ognisko. Po upolowaniu zwierzyny mógł
ją na miejscu upiec. Człowiek mógł teraz przenosić się na coraz
to nowe miejsce, bez potrzeby przenoszenia ze sobą ognia.
Stopniowo człowiek doskonalił swe narzędzia. Olbrzymim
skokiem na tej drodze było wynalezienie łuku i strzały. Było
to pierwsze skomplikowane narzędzie w dziejach człowieka.
Człowiek stał już wtedy na wysokim stopniu rozwoju, jeżeli
potrafił połączyć końce zgiętej, sprężystej gałęzi cięciwą, stru-
ną ze zwierzęcych kiszek i za pomocą takiego narzędzia, wy-
rzucać strzały na dużą odległość. Z czasem strzały te człowiek
zaczął zaopatrywać w kamienne ostrza z jednego końca i opiep-
rzenie — z drugiego. Dzięki temu strzała miała większą siłę
przebijającą, dalej leciała, a pióra nadawały jej dużą celność.
Tiei obserwacji 1 prób złożyć się musiało na to, by człowiek
doszedł do wniosku, że strzała, zaopatrzona w pióra na końcu,
zachowa lepiej kierunek lotu.
Wynalazek łuku i strzały rozpoczyna nowy okres rozwoju
człowieka. W tym okresie człowiek nauczył się z włókien pleść
koszyki i maty, z kamienia wykuwać naczynia. Kamienne na-
rzędzia były już nie łupane, a gładzone i o wiele lepiej wyko-
nane. Niewątpliwie w tym czasie niektórzy ludzie zaczęli spe-
cjalizować się w wykonywaniu takich przedmiotów, jak kosze,
maty, narzędzia kamienne.
Za pomocą ognia i kamiennego topora człowiek zaczął
robić łodzie z pni drzew, zaczął też budować szałasy i chaty z be-
lek lub łupanych desek. Nauczywszy się robić łódź, budować
chatę z belek, posiadając łuk i strzały, człowiek jeszcze, bar-
dziej uniezależnił się od przyrody. Nie potrzebował trzymać
się jaskini i nor. Po rzekach i jeziorach mógł odbywać dalekie
drogi, szukać nowych dogodniejszych miejsc dla życia. Mając
łuk i strzały mógł z łatwością poradzić sobie z silnym nawet
zwierzęciem. Głównym źródłem pożywienia człowieka było
w tym czasie nadal jeszcze myśliwstwo i rybołówstwo.
Na jak wysokim stopniu rozwoju stał wówczas człowiek
świadczą znalezione w wielu miejscach pięknie wykonane ry-
sunki zwierząt, sceny, z polowania, figurki wykonane z kości
i drzewa. Ludzie ubierali się głównie w skóry, ale potrafili swą
odzież wykonać bardzo dobrze i nawet ładnie. Odzież skórza-
na była ozdabiana haftem, za pomocą zabarwionych żył.
Kobiety nosiły naszyjniki z muszli, zębów zwierząt itp.
Nowy wielki okres rozwoju człowieka nastąpił wraz z wy-
nalezieniem garncarstwa. Pierwsze naczynia gliniane powsta-
ły z oblepionych gliną koszyków. Później lepiono je już bez
ich pomocy, z czasem zaś zaczęto używać do tego koła garn-
carskiego. ,
Polując na zwierzęta człowiek był uzależniony od przypad-
u. Nierzadkie były na pewno wypadki, gdy po nieudanym pb-
owaniu musiał głodować, odżywiać się byle czym. To pchnęło
złowieka do gromadzenia pożywienia. Najlepiej było to ro-
ić magazynując je w żywej postaci. Złowione w pułapkę zwie-
zęta, np. jelenie, bawoły, łosie, renifery itp. trzymano w za-
roszonych miejscach i zabijano w miarę potrzeby. Z czasem
złowiek zamiast zabijać je zaczął je wykorzystywać dla róż-
ych celów. W ten sposób człowiek z myśliwego stał się hodow-
ą. Człowiek zaczął teraz korzystać z potraw mlecznych. To
eszcze bardziej przyczyniło się do jego rozwoju.
Podobnie drogą długiej obserwacji, człowiek doszedł do
umiejętności uprawy zbóż. Początkowo korzystał on z nasion
dzikich roślin zbożowych. Z czasem jednak nauczył się je świa-
domie zasiewać i uprawiać. Ziemię kopano początkowo zaos
trzonymi pałkami, później motykami kamiennymi i kościany-
mi (np. z roga jelenia nasadzonego na pałkę).
O wiele lepiej i wydatniej mógł człowiek pracować, gd
zamiast kamienia' zaczął stosować metal. Długie wieki trwał
to, zanim człowiek uświadomił sobie, że niektóre gatunki „zie-
mi", pod wpływem ognia wydzielają z siebie metale, jak mied
ołów, żelazo, zanim sam zaczął rudę przetapiać w specjalni
sporządzonych piecach. Mając w swych rękach metal, Człowie
zaczął sporządzać najprzeróżniejsze narzędzia. Kamienną si
kierę zastąpiła miedziana, później bronzowa, w końcu żelazna
Ostrza strzał, oszczepów, motyki, lemiesze pługa zaczęto robi
z metalu. Człowiek nauczył się też sporządzać kołowrotki d
przędzenia nici wełnianych czy też lnianych oraz warsztaty
tkackie.
Teraz już jeden człowiek nie mógł sam zajmować się
wszystkim. Dlatego też jedni członkowie rodziny (a Uczyły one
po kilkadziesiąt osób) zajmowali się np. myśliwstwem, inni
garncarstwem, jeszcze inni specjalizowali się w obróbce metali
itp. Powstał podział pracy, zaczęły powstawać rzemiosła. Nadal
jednak wszystko, co zdobyła i posiadała gromada, stanowiąca
rodzinę było wspólną własnością wszystkich jej członków. Na
równe części dzielono mięso upolowanego zwierzęcia, złowione
ryby, zebrane zboża. Dopiero z czasem, gdy narzędzia zostały
udoskonalone i za ich pomocą jeden człowiek mógł zapewni'
sobie życie, a nawet gromadzić zapasy, pojawiła się, w związku
także z innymi zjawiskami życia społecznego — prywatna wła-
sność, dawna wspólnota rozpadła się, a na jej miejsce pojawił
się bogaci i biedni. Rozpoczął się nowy, wielki okres dziejó
człowieka, kiedy społeczeństwo ludzkie zostało podzielone n
klasy.
Tak więc w ciągu wielu tysiącleci rozwoju człowiek nau
czy! się sporządzać rozmaite narzędzia, od prostego kamienneg
skrohacza i noża do skomplikowanych narzędzi żelaznych, war
sztatu tkackiego i żarn. Z ciemnej, zakopconej jaskini człowie
stopniowo przeszedł do szałasu, chaty z belek, wreszcie do d
mów budowanych z kamienia i glinianych cegieł, początków
surowych tylko, później wypalanych. Zamiast zdobywać poż
wienie tylko drogą polowania, zaczął je sam hodować w posta
bydła i zbóż. Wreszcie w społeczeństwach ludzkich zaczyna s
podział pracy. Jedne plemiona zajmują się pasterstwem, inne
rolnictwem. Niektórzy zaś członkowie rodzin zaczynają się zaj-
mować rozmaitymi rzemiosłami. Wskutek tego ludzie zaczęli
wymieniać między sobą rozmaite przedmioty — rolnicy zamie-
niali zboże na bydło, rzemieślnicy wymieniali swe wyroby na
zboże, bydło itp., rozwinął się handel wymienny.
Tę olbrzymią drogę, jaką przebył człowiek zawdzięcza on
pracy. Praca ukształtowała jego rękę, rozwinęła mózg, dała lep-
sze pożywienie, lepsze warunki życia, przekształciła ciało czło-
wieka, spowodowała, że człowiek zaczął mówić i myśleć. Praca
uczyniła zeń to, czym jest dzisiaj — pana przyrody, który co-
raz lepiej i pełniej poznaje jei prawa i wykorzystuje ją dla
swych potrzeb.JAK WYGLĄDAŁ ŚWIAT W CHWILI, KIEDY POJAWIŁ SIĘ CZŁOWIEK?
Na poprzedniej pogadance dowiedzieliśmy się, jak krok zt
krokiem uczeni wydzierali przyrodzie tajemnicę najstarszych
dziejów człowieka i jego przodków. Odkryły tę tajemnicę liczne
wykopaliska w wielu miejscach kuli ziemskiej. Pozostał jednak
nie wyjaśniony do końca okres najważniejszy, okres narodzin
człowieka, przekształcania się człowieka w świadomą istotę,
właśnie — w człowieka. Ażeby lepiej zrozumieć tę sprawę, mu-
simy pokrótce zapoznać się w warunkami, w jakich ten wielki
proces się odbywał.
Człowiek, ów« najmłodszy i najbardziej doskonały twór
przyrody, żyje na Ziemi nieco więcej niż % miliona lat. W tym
czasie zaszły na powierzchni ziem;. zwłaszcza w klimacie, duże
zmiany. Dwa ostatnie okresy historii Ziemi mają szczególnie
doniosłe znaczenie w rozwoju człowieka. Geologia * określa te
kresy nazwami: trzeciorzęd i czwartorzęd.
Na początku ostatniej, trwającej po dziś epoki dziejów Zie-
i, jej powierzchnię pokrywała bujna roślinność, której ni-
łe ślady znajdują uczeni w postaci skamieniałości. Na olbrzy-
ich obszarach Ziemi panował bardzo ciepły klimat.
Ale z czasem klimat zaczyna się pogarszać, a wreszcie na-
tępuje zjawisko, które prawdopodobnie niejednokrotnie już za-
* Geologia — nauka o ziemi
chodziło przed tym w dziejach Ziemi. Północną część Europy,
Azji i Ameryki pokryła gruba warstwa śniegów. W ciągu wielu,
wielu dziesiątków lat śnieg tajał i zamarzał na lód, tworząc ol-
brzymie lodowce. Lód lodowcowy nie jest w dużych masach
tak sztywny, jest dość plastyczny, może posuwając się pod wpły-
wem własnego ciężaru wypełniać nierówności ziemi, doliny,
wąwozy itp.
Gromadząc się na północy masy lodowcowe zaczęły więc
posuwać się na południe, pokrywając ogromną przestrzeń Euro-
py i Ameryki północnej.
Okres lodowcowy trwał dość długo — około pół miliona lat
i przerywany był cieplejszymi okresami, kiedy to lodowce wy-
cofywały się ku biegunom. Najmniej cztery razy Ziemia prze-
żywała oziębienie i trzy razy — ocieplenie. Pozostałości tego
okresu możemy po dziś dzień oglądać na naszych polach, w po-
staci samotnych olbrzymich kamieni, sterczących wśród równin,
niektórych łańcuchów wzgórz. Kamienie te — tzw. głazy na-
rzutowe przyniesione zostały przez lodowce.
W połowie okresu lodowcowego ocieplenie połączone było
z okresem suszy, która przez dłuższy czas panowała w Europie.
Susza ta wyniszczyła lasy na obszarach piaszczystych, spowo-
dowała powstanie lotnych piasków i wydm. W tym czasie poja-
wiły się stepy, rozległe obszary pokryte jedynie trawą i z rzad-
ka tylko krzewami czy pojedynczymi kępami drzew.
Ochładzający się i ocieplający na przemian klimat powodo-
wał duże zmiany w roślinności znacznych obszarów Ziemi. Jed-
ne rośliny wymierały, inne zaś nabierały nowych cech, korzyst-
nych w takich właśnie warunkach, stawały się zupełnie nowy-
mi gatunkami. Jak już wiemy, w tym właśnie czasie powstało
wiele istniejących do dziś drzew i krzewów. Zmiany klimatu
powodowały również wędrówki zwierząt. Gdy klimat oziębiał
się — zwierzęta wędrowały na południe, gdy zaś następowało
ocieplenie — zwierzęta podążały na północ w ślad za ustępują-
cym lodowcem. Ale te zmiany klimatu przetrzymały tylko nie-
które zwierzęta, te które potrafiły przystosować się do nowych,
ciężkich warunków. Wiele zaś gatunków doszczętnie wyginęło.
Z epoki lodowcowej zachowało się wiele szczątków roślin-
nych i zwierzęcych. Cały ten okres dziejów Ziemi oglądał już
własnymi oczami człowiek pierwotny. Świadczą o tym rozmaite
wykopaliska. Nasuwa się pytanie: Kiedy więc pojawił się czło-
wiek? Co było przyczyną jego powstania? Szukając odpowiedzi
5tt
na to pytanie uczeni coraz bardziej zagłębiali się w przeszłość,
znajdując coraz to wcześniejszych przodków człowieka. Tójdź-
rr.y w.z- ich śladamiMAŁPY — ZWIERZĘTAMI NAJBARDZIEJ ZBLIŻONYMI DO CZŁOWIEKA
Do małp człekokształtnych zaliczamy goryla, szympansa,
orangutana i gibbona. Pierwsze dwie żyją w środkowej Afry-
ce, pozostałe w Azji.
Tryb życia tych człekokształtnych ssaków jest bardzo roż-
ny. Ale w niektórych wypadkach są pewne podobieństwa. Tak
więc budują sobie one gniazda noclegowe z połamanych, ulist-
nionych gałęzi na drzewach lub na ziemi. Żywią się roślinami,
choć nie gardzą dodatkiem pokarmu zwierzęcego. W niewoli
trudno *się chowają, przeważnie ulegają chorobom płuc lub
przewodu pokarmowego, wymagają bardzo starannej, nawet
troskliwej opieki jak dzieci.
Goryl jest największą małpą człekokształtną. Żyje on w
tropikalnych puszczach Afryki. Można wyróżniać dwa gatun-
ki omawianego zwierzęcia: zachodni (z Kamerunu) o czarno-
brunatnym owłosieniu i górski (żyjący na północ od jeziora
Tanganika). Pierwszy z nich jest groźniejszy i bardziej napa-
stliwy, drugi raczej łagodny. Są to zwierzęta dużych rozmia-
rów, dochodzą bowiem do 2 m wysokości i 200 kg ciężaru
(samce). Przebywają chętnie na ziemi, chodzą opierając się ca-
łą stopą, przeważnie podpierając się przednimi kończynami.
Żyją w grupach (rodzinach), składających się z samca i 4 — 6
samic z młodymi.
Szympans żyje w dziewiczych lasach Afryki, choć podcho-
dzi również w pobliże osiedli ludzkich. Buduje on swe gniazda
noclegowe wysoko na drzewach. Żywi się głównie owocami.
W niewoli trzyma się stosunkowo najlepiej, szczególnie jeżeli
traktuje się go łagodnie i troskliwie. Jest bardzo pojętny i mo-
że się nie jednego nauczyć (jazdy na rowerze, na wrotkach).
Charakteryzuje go wesołość, jest bardzo towarzyski i okazuje
wiele sympatii swemu opiekunowi. Jest on mniejszy od gory-
la: wzrost samca dochodzi do 170 cm, samicy 130 cm. Na ziemi
porusza się szympans na 4 kończynach podpierając się zgięty-
mi palcami rąk.
Orangutan i gibbon żyją w Azji, w Indonezji. Wielkie po-
dobieństwo budowy orangutana i człowieka. odbiło się nawet
W jego nazwie. Słowo „orang-utan" oznacza w języku miesz-
kańców wysp Borneo i Sumatry — „leśny człowiek". Średniej
wielkości (do 130 cm) posiada znacznie dłuższe kończyny przed-
nie (ręce), aniżeli tylne. Przebywa w nizinnych, bagnistych te-
renach lesistych, żyje przeważnie na drzewach, na ziemi poru-
sza się niezgrabnie i chodzi po niej niechętnie. Żywi się owoca-
mi, delikatnymi młodymi pędami roślin i korzeniami, choć nie
gardzi robakami ani jajami ptaków.
Jeszcze bardziej przystosowany do życia na drzewach jest
gibbon. Zamieszkuje on lasy Indonezji i Malajów. Charakte-
ryzuje £0 niewielki wzrost, smukła budowa ciała i bardzo dłu-
gie kończyny przednie. Pozwala mu to na zręczne poruszanie
się na drzewach i dalekie skoki z gałęzi na gałąź. Na ziemi bie-
,tga on na 2 nogach, balansując rękami dla utrzymania równo-
wagi. Gibbony żyją w grupach rodzinnych lub zespołach kilku
rodzin.
'Wszystkie te małpy mają wiele wspólnych cech z człowie-
kiem, jak ogólna budowa ciała, zwłaszcza szkieletu, budowa
czaszki, zdolność poruszania się na dwu nogach i wiele, wiele
innych.
Wiadomuści o tych zbliżonych do człowieka zwierzętach po-
trzebne są dla dobrego zrozumienia dalszego wyjaśnienia po-
wstania i rozwoju człowieka.NA TROPACH PIERWSZYCH LUDZI
Uczeni znajdowali i gromadzili od dawna wiele szczątków
zwierząt i roślin wymarłych, pochodzących z dawo minionych
epok. Jednakże długo nie mogli się oni poszczycić znalezieniem
szczątków człowieka, które mogłyby przyczynić się do wyjaś-
nienia dziejów rozwoju człowieka.
Dopiero w 1826 r. znaleziono w dolinie rzeki Neander koło
Dusseldorfu (Niemcy) szczątki szkieletu, które po długich ba-
daniach, dociekaniach i dyskusjach uznano za szczątki dawne-
go człowieka. Dziś znamy już kilkadziesiąt miejscowości w Eu-
ropie i Azji, gdzie znaleziono nie tylko szczątki czaszek i kości,
ale nawet dość dobrze zachowane szkielety i całe czaszki.
Dzięki tym odkryciom można było odtworzyć wygląd ów-
czesnych ludzi. Od nazwy miejscowości, gdzie znaleziono pierw-
sze szczątki tego człowieka, nazwano go człowiekiem neander-
talskim, albo neandertalczykiem. Żył on około 150 tysięcy lat
temu. Był on niewysokiego wzrostu, do 160 cm wysokości. Bu-
dowę ciała miał wyprostowaną, lecz nieco pochyloną do przodu.
Kości udowe wskazują na to, że zapewne chodził mając ugięte
kolana. Posiadał długie ręce i dużą głowę. Czaszka neandertal-
czyka była wszerz i wzdłuż bardziej rozwinięta niż u człowieka
dzisiejszego, lecz była niższa, o bardziej pochylonym czole. Po-
jemność jej wynosiła od 1100 do 1408 cm3, a więc była prawie
równa pojemności czaszki człowieka współczesnego. Ponad oczy-
ma posiadał neandertalczyk silnie zaznaczone łuki brwiowe, na-
tomiast szczęka dolna pozbawiona była bródki. Tak więc jedno
z ogniw długiego łańcucha rozwoju człowieka było znalezione.
W 1891 r. znalazł lekarz holenderski, Eugeniusz Dubois
(czyt Dibua) na wyspie Jawie szczątki, których budowa była
znacznie pierwotniejsza aniżeli neandertalczyka. Dubois uznał
istotę tę za przodka rodu ludzkiego i nazwał go „małpoludem
wyprostowanym", gdyż w budowie jego szkieletu znać było za-
równo cechy małpy człekokształtnej, jak i człowieka.
W samej rzeczy czaszka małpoluda przypomina czaszki małp
człekokształtnych. Była bardzo wydłużona, czoło miała cofnięte
w tył i silnie zaznaczone łuki brwiowe. Pojemność jej wynosi-
ła zaledwie 850 cm3, a więc znacznie mniej, aniżeli pojemność
czaszki neandertalczyka.
Ale mimo to, jest to znacznie większa pojemność niż u naj-
bardziej rozwiniętej małpy (goryla), którego czaszka w najlep-
szym razie ma około 650 cm3 pojemności.
Na temat znalezionych przez Dubois szczątków toczyły się
długo spory między uczonymi. Jedni uważali kości te za szcząt-
ki szkieletu małpy, Dubois natomiast i szereg innych uczonych
uważał je za ogniwo łączące człowieka ze światem zwierzęcym.
Nowe wykopaliska dokonane w Chinach wyjaśniły sprawę tę
całkowicie. Na południe od Pekinu, w miejscowości Czu-ku-tien
zbadano jaskinię, w której pod grubą warstwą mułu odkryto
kości zwierzęce i 26 czaszek młodych i starych osobników mał-
poluda i wiele innych kości, przypominających budową swą
małpoluda wyprostowanego.
Najciekawszą jednak rzeczą było to, że w warstwie, w któ-
rej znaleziono szczątki małpoludów, były wyraźne ślady ognisk
w postaci węgla drzewnego i popiołu, opalonych kości zwierzę-
cych, a obok ognisk znaleziono bardzo prymitywne narzędzia
kamienne.
Nie ulegało więc wątpliwości, że były to ślady człowieka,
który jak dalsze badania wykazały — żył około 600 tysięcy lat
temu.
Te znaleziska i cały szereg innych, odkrytych w ciągu kil-
kudziesięciu lat, dały obraz najdawniejszego przodka człowieka.
Krąg wiadomości o człowieku pierwotnym udało się znacz-
nie rozszerzyć dzięki odkryciu szczątków jeszcze starszych od
opisansgo wyżej małpoluda wyprostowanego. W ciągu ostatnich
25 łat wykopano w południowej Afryce szczątki Ltot, których
pojemność czaszki była mniejsza, aniżeli pojemność czaszek
małpoludów wyprostowanych, u których jednakże znać wiele
"och ludzkich,
»
Badania kończyn wykazały, że Istoty nazwane australopite-
kami chodziły na dwóch nogach w postawie wyprostowanej.
Były one niezbyt wysokiego wzrostu (około 150 cm), zapewne
bardzo ruchliwe, o sprawnych rękach. Żyły około 3 milionów lat
temu. Budowa ich ciała wskazuje na to, że posiadały one obok
licznych cech małp człekokształtnych i cechy ludzkie, szczegól-
nie widoczne w uzębieniu.
One to stanowią w rozwoju człowieka ogniwo pośrednie
między najprostszym człowiekiem a małpą człekokształtną. W
rozwoju człowieka były one istotami przedludzkimi.
Z powyższych danych wynika, że linia rozwoju człowieka
prowadziła od małp człekokształtnych, poprzez austrałopiteka
i małpoluda wyprostowanego do pierwotnego człowieka, jakim
był neandertalczyk.
* ' i
* *
O tym, jak przebiegał ten rozwój, jak i dzięki czemu czło-
wiek stał się rozumną istotą, panem przyrody, dowiemy się na
następnej pogadance.
Jednakże już teraz warto sobie pokrótce odpowiedzieć na
pytanie, jak doszło do tego, że człowiek wywodząc się ze świa-
ta zwierząt osiągnął przecież taki stopień rozwoju, który go da-
leko wywyższa ponad zwierzęta. Jeszcze w ubiegłym stuleciu
Fryderyk Engels, jeden z twórców naukowego socjalizmu, wy-
jaśnił tę sprawę, a nauka współczesna całkowicie potwierdziła
słuszność jego poglądów.
Według Engelsa człowieka stworzyła praca. Dzięki kro-
czeniu na tylnych kończynach i zwolnieniu rąk od czynności
chodzenia i łażenia, zaczął człowiek pierwotny posługiwać się
ręką jako narzędziem pracy. Posługując się najpierw kijem,
później narzędziami z kamienia, uzyskał przewagę nad silniej-
szymi nawet od siebie zwierzętami, zaczął gromadzić zapasy po-
żywienia i wszystkiego, co mu było do życia potrzebne. Jedno-
cześnie rozwijał się coraz szybciej jego mózg, człowiek uczył się
rozwiązywać coraz trudniejsze zadania życiowe, myśleć, obser-
wować i wyciągać wnioski, przewidywać co mu dzień jutrzej-
szy przyniesie. Nauczył się on najpierw przechowywać ogień,
powstały przypadkowo od pioruna, następnie wzniecać go i wy-
korzystywać dla przygotowania pokarmów i ochrony przed
zimnem. Wszelkie prace łatwiej wykonywać było zbiorowym
wysiłkiem, toteż człowiek zaczął żyć w gromadach, z których
później rozwinęło się społeczeństwo ludzkie.
W parze z doskonaleniem mózgu i rozwojem życia społecz-
nego postępował rozwój mowy, która pozwalała mu łatwo
i szybko porozumiewać się z innymi ludźmi. Już to wyróżniło
go wśród wszystkich innych zwierząt, które są pozbawione te-
go najdoskonalszego środka porozumiewania się. Dzięki mo-
wie, a później także pismu, człowiek mógł przekazywać naby-
te doświadczenia następnym pokoleniom, co przyśpieszyło jesz-
cze rozwój życia społecznego i stało się podstawą kultury i na-
uki, których nie posiadają, żadne zwierzęta na świecie. Wszystko
to tak bardzo wywyższyło człowieka, że zaczął on tworzyć le-
gendy o swym cudownym pochodzeniu i dopiero nauka współ-
czesna wykazała, że wywodzi on się ze świata zwierząt.
Ale ta sama nauka uczy nas, że człowiek nie jest już zwie-
rzęciem. Rozwinięty umysł, możliwość wykonywania najbar-
dziej trudnej i złożonej pracy, życie społeczne, kultura i nauka
uczyniły człowieka zupełnie wyjątkową istotą w przyrodzie.
Podlega on oczywiście prawom przyrodniczym, a w jego umy-
śle i uczuciach nie ma nic cudownego, nadprzyrodzonego. Alf
społeczeństwo ludzkie rządzi się też własnymi prawami, któn
nie stosują się do zwierząt. Są to prawa rozwoju społecznego
które powodują, że człowiek i społeczeństwo ludzkie stale sit
rozwijają i doskonalą. One to każą człowiekowi walczyć o co-
raz lepsze i szczęśliwsze życie, o coraz lepszy i sprawiedliwsza
ustrój społeczny.O POCHODZENIU CZŁOWIEKA
W budowie i rozmieszczeniu narządów ciała ludzkiego, a
także w ich czynnościach przejawia się wyraźnie podobieństwo
człowieka do zwierząt, szczególnie ssaków. Człowiek pokryty*
jest włosami, którymi pokryte są ciała tylko ssaków, posiada
gruczoły mleczne, muszle uszne, trojakiego rodzaju zęby (sie-
kacze, kły i zęby trzonowe), tkwiące w zębodołach szczęk. Orga-
nizm człowieka jest zbudowany w zasadzie tak samo, jak orga-
nizm innych ssaków. Również i poszczególne narządy u czło-
wieka i u ssaków są podobne i podobnie działają.
Na podstawie jakich faktów wyciągamy wnioski dotyczące
pochodzenia człowieka? W organizmie ludzkim istnieją tzw.
narządy szczątkowe. Są to narządy, które w człowieku wystę-
pują w stanie zaniku, podczas gdy u zwierząt są one dobrze roz-
winięte i wykonują takie czy inne funkcje, zależnie od trybu
życia danego zwierzęcia. Wymienimy kilka najbardziej charak-
terystycznych przykładów:
Każdy człowiek w okresie swego życia zarodkowego pokry-
ty jest delikatnym owłosieniem. Włosy te rozmieszczone są tak
samo jak u innych ssaków i pokrywają całe ciało z wyjątkiem
Viłoni, stóp i warg. W 6 — 7 miesiącu życia zarodkowego płodu
owłosienie to zanika. Szczątkowymi narządami są mięśnie po-
ruszające uszy, toteż nieliczni ludzie potrafią się nimi posłu-
giwać.
Organem szczątkowym człowieka jest ogonowa część krę-
gosłupa składająca się z 3 — 4 niedorozwiniętych kręgów, jest
to resztka posiadanego kiedyś przez człowieka ogona. Niemało
szczątkowych narządów pozostało i w wewnętrznej budowie
człowieka. Np. wyrostek robaczkowy ślepej kiszki w organiz-
mie człowieka już zanika i nic oprócz częstego zapalenia czło-
wiekowi nie przynosi. Natomiast u zwierząt, zwłaszcza trawo-
żernych. ma on duże znaczenie. Charakterystyczne, że szczątko-
we narządy są znacznie silniej rozwinięte u zarodka ludzkiego',
gdy jeszcze znajduje się on w łonie matki, aniżeli u dorosłego
człowieka.
Szczególnie pouczających dowodów wskazujących na po-
chodzenie człowieka dostarcza embriologia (nauka o rozwoju
zarodka). Po zapłodnieniu komórka jajowa człowieka przechodzi
w swym rozwoju szereg faz. Nie różnią się one niczym od tych
samych faz u każdego ssaka. Na początku swego rozwoju zaro-
dek człowieka nie posiada cech kręgowca. Rozwijają się one
dopiero stopniowo. Śledząc dokładnie rozwój zarodka, można
stwierdzić, że jest to jak gdyby powtórzenie w bardzo krótkim
czasie dziejów człowieka, dziejów przeobrażania się go od pro-
stej formy, złożonej z jednej mikroskopijnej komórki powstałej
z połączenia się jaja z plemnikiem, do coraz bardziej złożonej, od
zwierzęcia bezkręgowego, do kręgowca, do człowieka.
Jeżeli mówimy o podobieństwie budowy człowieka i in-
nych ssaków, to szczególnie uderzające podobieństwo widzimy
porównując człowieka z małpami człekokształtnymi, a zwłaszcza
z szympansem, gorylem i orangutanem. Wystarczy przypatrzeć
się małpom w ogrodzie zoologicznym. Uderza nas przede wszy-
stkim chwytność kończyn małpy, tak podobna do chwytności
naszej ręki. Podobieństwo naszej ręki i małpy potwierdza jesz-
cze fakt, że palce u małp zakończone są paznokciami, jak u
człowieka, a nie pazurami czy kopytami, jak to widzimy u po-
zostałych ssaków. Cechą odróżniającą małpy od innych ssaków
jest posiadanie tylko 1 pary gruczołów mlecznych, przy pomocy
których małpa karmi swe młode, jak kobieta niemowlę. Ważne
jest również, że gruczoły te umieszczone są na piersiach, a nie
na brzuchu, jak u innych ssaków, które mają tych gruczołów
więcej niż dwa.
Daleko idące podobieństwo widzimy też w budowie szkie-
letu, mięśni, płuc, serca, naczyń krwionośnych, mózgu i ner-
wów. Posiadając jak i człowiek mięśnie twarzy małpa może za
pomocą ruchu tych mięśni wyrażać radość, żal, przestrach
i gniew.
Ale małpy nie tylko z budowy przypominają człowieka.
Podobne są również ich czynności życiowe, a nawet choroby
(gruźlica, katar, choroby przewodu pokarmowego). Badania nad
inteligencją małp wykazały, że pod tym względem przewyższa-
ją one inne ssaki.
iii
, Badania takie polegają na tym, że daje się małpie do roz-
ązania jakieś zadanie wymagające namysłu i zastanowienia
się. Umieszcza się np. jakiś owoc (przynętę) zbvt daleko od klat-
ki, ażeby małpa mogła ją przyciągnąć ręką Okazuje się. że mał-
pa korzysta wówczas z leżącego w pobliżu kija, ażeby przyciąg-
nąć owoc. Jeżeli do owocu przywiązany jest sznurek, małpa
zawsze potrafi to wykorzystać, ażeby przynętę zdobyć; żadne
inne zwierzę nie poradzi sobie w podobnych warunkach.
W rozwiązywaniu tego rodzaju zadań najwięcej inteligencji
wykazuje szympans. Umie on ustawić jedną na drugiej dwie
skrzynie i przy pomocy tak sporządzonego rusztowania strącić
wysoko zawieszony owoc kijem, jeżeli kij jest zbyt krótki, aże-
by dosięgnąć nim owoc z ziemi. Jeżeli trzcina, którą chce strą-
cić owoc, jest zbyt krótka, umie ją nadsztukować, wkładając
jedną trzcinę w drugą. Małpa łatwo naśladuje człowieka. Nau-
czy się nosić ubranie, jeść przy wspólnym stole, posługując się
talerzem, widelcem i łyżką.
W laboratorium znakomitego uczonego radzieckiego Pawło-
wa był szympans, który umiał odkręcać kurek wodociągu, na-
brać wody w usta i zalać w ten sposób płonący ogień, który,
przeszkadzał mu zdjąć przynętę.
Darwin podaje, że znał małpę, która mając słabe zęby, po-
sługiwała się kamieniem dla rozbijania orzechów. Kamień ten
małpa ukrywała w słomie i nie pozwalała nikomu go zabrać.
Wszystko to świadczy o umiejętności małpy posługiwania
się przedmiotami, jako prymitywnymi narzędziami, co podob-
nie jak u człowieka wymaga kombinowania i najprostszego —
myślenia.
Doświadczenia te stają się bardziej zrozumiałe, gdy porów-
na się budowę układu nerwowego człowieka i zwierząt, a zwła-
szcza budowę mózgu. Im-na wyższym poziomie rozwoju stoi da-
ne zwierzę kręgowe, tym większy ciężar ma jego mózg w sto-
sunku do całego ciała, tym bardziej skomplikowana jest jego
budowa. Największy (w stosunku do ciała) mózg, najbardziej
rozwinięty, najbardziej skomplikowany ma człowiek.
Mózg małp człekokształtnych jest bardzo podobny do móz-
gu człowieka, choć nie dorównuje mu wielkością i złożonością
budowy.
Małpy człekokształtne posiadają bardzo bliski człowiekowi
skład krwi i tę samą ilość zębów. We wczesnym stadium rozwo-
jowym trudno odróżnić zarodek małcy od zarodka człowieka.
. Jeden z anatomów zbadał 1065 cech anatomicznych u czło-
wieka, goryla, szympansa, orangutana i gibbona.
Wynik był następujący: na 1065 cech branych pod uwagę,
396 cech wspólnych ma człowiek z szympansem, 385 cech —
z gorylem, 354 — z orangutanem, a 117 — z gibbonem, 312 cech
właściwych jest tylko człowiekowi.
Jakie to cechy?
Podstawową cechą ludzką jest pionowa, wyprostowana bu-
dowa ciała. Co prawda, małpa przybiera też czasami taką po-
stawę, ale czyni to rzadko, raczej z przymusu, pomagając soKe
kończynami przednimi utrzymać równowagę. Chodząc w ten
sposób małpy człekokształtne mają kręgosłup bardziej pochy-
lony od kręgosłupa człowieka.
W związku z pionową postawą ciała człowieka pozostają
i inne cechy budowy jego szkieletu. Jego klatka piersiowa jest
bardziej płaska i szeroka. Mięśnie kończyn górnych (rąk) zwol-
nione od pracy przy chodzeniu wyspecjalizowały się w innych
czynnościach potrzebnych człowiekowi.
Chodząc na dwóch nogach na całej stopie, człowiek nie po-
trzebował już, by jego nogi były tak chwytne jak i ręce (co wi-
dzimy np. u małpy). Stąd też jego noga rozwinęła się jako na-
rząd chodzenia. Stopa stała się wysklepiona, przybrała budowę
przypominającą resor, przez co zmniejszają się wstrząsy przy
chodzeniu. Palce są teraz krótkie, zwarte i osadzone blisko sie-
bie, a nie jak u małpy długie i rozwarte. Ciekawe, że u nie-
mowlęcia widzimy dążność do odstawiania palucha (dużego pal-
ca) od reszty palców, co przypomina dawną budowę nogi czło-
wieka. Specyficznie ludzką cechą jest umięśnienie i rozrost
łydki, co również wiąże się z chodzeniem na tylnych kończy-
nach w postawie pionowej.
Czaszka ludzka, a szczególnie jej część zawierająca móz-
gowie (tzw. mózgoczaszka), jest znacznie większa niż u małp,
podczas gdy część twarzowa czaszki (tzw. twarzoczaszka) do-
znała u człowieka znacznego skrócenia. Jako cechę ludzką na-
leży wymienić wystający nos, czego nie widać u małp, oraz
czerwone wargi. Ta ostatnia właściwość człowieka powstała
przez to, że wargi ludzkie pokrywa cienka warstwa nabłonka,
przez którą przeświecają naczynia krwionośne, podczas gdy
u zwierząt wargi pokryte są skórą, taką jak reszta ciała.
Mówiliśmy już, że człowiek ma najsilniej w porównaniu
do zwierząt rozwinięty mózg. Mózg ludzki jest mocno pofał-
dowany. Dzięki temu w niewielkiej komorze czaszki mieści się
masa mózgowa, której zewnętrzną, najważniejszą część stano-
wi tzw. kora mózgowa, Ucząca około 14 miliardów komórek
nerwowych, specjalnej, bardzo skomplikowanej budowy.
Ciekawe jest porównanie stosunku ciężaru mózgowia do
ciężaru całego ciała: u człowieka ciężar mózgu stanowi 1/40
część całego ciężaru, ale u szympansa już tylko 1/100, a u ko-
nia 1/400 itp.
Jak wynika z powyższych liczb najwięcej substancji móz-
gowej na jednostkę ciężaru całego ciała wypada u człowieka.
Zrozumiałe, że w tych warunkach człowiek wybił się na czoło
całego świata zwierzęcego.
W związku z rozwojem mózgowia podkreślić należy jesz-
cze jedną cechę czysto ludzką, jaką jest mowa.
Dźwięki wydają wszystkie niemal zwierzęta, lecz są to
dźwięki niezależne prawie od woli zwierzęcia. Jedynie czło-
wiek wydaje dźwięki, którymi kieruje świadomie. W związku
z tym w mózgu posiada on specjalny ośrodek mowy, jakiego
nie ma żadne inne zwierzę.
Porównując w ten sposób budowę małp człekokształtnych
i człowieka, ich czynności życiowe itp. dochodzimy do nastę-
pujących wniosków. Z jednej strony widzimy dużo cech
wspólnych człowieka i małpy. Z drugiej strony szereg cech,
które posiada tylko człowiek. Dowodzi to, źe pochodząc od
wspólnych przodków człowiek przeszedł inną niż małpy drogę
rozwojową, swoją własną drogę, która też i uczyniła zeń istotę
rozumną — człowieka.
Małpy człekokształtne są najbardziej zbliżone do człowieka.
Jednakże człowiek wcale nie pochodzi od którejś z nich. Tylko
ludzie ciemni, chcąc zohydzić naukę o pochodzeniu człowieka
wygadują, że twierdzi ona, jakoby człowiek pochodził od żyją-
cych dziś małp. Małr)y, podobnie jak człowiek, są wytworem
ewolucji, która poszła jednakże u nich innym torem aniżeli u
człowieka i doprowadziła do specjalizacji małp w kierunku ży-
cia nadrzewnego. Wspólność wielu cech człowieka i małp człeko-
kształtnych świadczy natomiast o tym, że przed milionami lat
istniały jakieś istoty, z których drogą ewolucji rozwinął się go-
ryl, szympans, orangutan i gibbon — z jednej strony, z drugiej
zaś — rozwinął się człowiek.
Różne zwierzęta pochodzą ze wspólnego pnia. W ciągu mi-
lionów lat wydzielały się one w różnym czasie z tego w^ółnego
pnia. Im wcześniej dane zwierzę to uczyniło, tym dłuższą dro-
gę rozwoju przeszło, tym mniej cech wspólnych ma ono z in-
nymi zwierzętami. Dlatego człowiek ma więcej cech wspólnych
z szympansem, aniżeli z pozostałymi małpami człekokształt-
nymi.
Z faktów powyższych wynika, że przed setkami tysięcy
i milionami lat istnieć musiały zwierzęta, z których powstały
dzisiejsze małpy człekokształtne oraz przodkowie człowieka.
Porównując budowę człowieka i małp człekokształtnych uczeni
doszli do wniosku, że małpy są najbardziej zbliżone do człowie-
ka, że przeszedł on długi rozwój od wspólnego z nimi przodka
do swej dzisiejszej postaci.
Ale takich dowodów zwierzęcego pochodzenia człowieka
było mało. Trzeba było znaleźć szczątki przodków człowieka
i krok za krokiem przestudiować rozwój, jaki przeszedł czło-
wiek w ciągu setek tysięcy lat. Sprawa to nie łatwa, gdyż w cią-
gu tak długiego czasu tylko w wyjątkowych wypadkach zacho-
wały się szczątki przodków człowieka.RODOWÓD CZŁOWIEKA
Z poprzedniej pogadanki wiemy, że w poszukiwaniu przod-
ków człowieka uczeni odkryli wpierw szczątki tzw. człowieka
neandertalskiego, a następnie jeszcze wcześniejszego od nean-
dertalczyka — pitekantropa.
Dokładne badania, jakie uczeni przeprowadzili nad znale-
zionymi szczątkami przodka człowieka nazwanego pitekantro-
pem, czyli „małpoludem wyprostowanym", wskazują na to, że
człowiek ów istniał już na początku okresu lodowców.
Przy szczątkach człowieka z początku okresu lodowcowego
znaleziono narzędzia kamienne i kościane. Człowiek ówczesny
znał już ogień, potrafił zeń korzystać. W jaskini Czu-ku-tien
w Chinach, w której znaleziono liczne szczątki praczłowieka, od-
kopano grubą warstwę popiołu z nadpalonymi kośćmi i wypra-
żonymi w ogniu kamieniami. Świadczy to, że praczłowiek pod-
trzymywał ogień na jednym miejscu przez długie lata. Człowiek
ten najprawdopodobniej nie umiał jeszcze sam rozniecać ognia,
lecz korzystał z ognia wywołanego przez pioruny lub inne przy-
czyny, dlatego też starał się podtrzymywać go, nie dopuścić do
zagaśnięcia ogniska.
Te odkrycia pokazują nam człowieka stojącego już na dość
wysokim stopniu rozwoju. Rzecz jasna, że korzystać z ognia,
korzystać z prostych narzędzi, pałki, odpowiednio dobranego
kamienia — człowiek nie nauczył się „nagle", „od razu". Mu-
siało upłynąć wiele czasu, zanim, krok po kroku, pierwotny czło-
wiek pojął, że ogień, który pali i niszczy wszystko na swej dro-
dze, można wykorzystać po to, by ogrzał jaskinię, że ogień, który
~abija, spala wszystko żywe w czasie pożarów lasu czy stepu,
czyni mięso smaczniejszym, łatwiejszym do spożycia. Musiało
upłynąć wiele czasu, zanim człowiek pierwotny doszedł do tego,
'e pałka czyni jego ramię dłuższym, a uderzenie — mocniej-
zym, że przy pomocy kamienia łatwiej skruszyć kość niż zę-
bami.
Któż więc był przodkiem człowieka, tą istotą, która pierw-
za zaczęła używać narzędzi i dała początek człowiekowi? Mu-
iała to być istota bardzo podobna do człowieka pod względem
udowy i wyglądu, lecz nie posiadająca jeszcze cech ludzkich,
tj. nie wyrabiająca celowo przygotowanych narzędzi i nie po-
sługująca się ogniem.
Uczeni wykryli, że na kilka milionów lal przed nastaniem
epcki Icclowccw^J Ps"-y tzw. australc-^lekl, istoty, które w zdu-
miewający sposou łączyły cechy ludzkie z cechami małp człeko-
kształtnych.
Australopiteki (czyli małpoludy — jak nadal będziemy je
nazywać) żyły w okolicach stepowych i półpustynnych Azji
i Afryki, w których nie ma zupełnie drzew, albo też rosną one
w dużych odstępach od siebie. Brak drzew, które by dawały mał-
poludem schronienia, zmuszamy je do szukania kryjówek w roz-
padlinach skał i jaskiniach. Chodząc po stepie, drapiąc się na
skały, austrałopitek przyzwyczajał się chodzić na dwóch tylke
kończynach, na nogach. Wskutek tego przybierał on coraz bar-
dziej wyprostowaną postawę, a jego ręce uwalniały się dla in-
nych, wyższych czynności.
Żyjąc w bogatych w owoce lasach południowych, przodko-
wie australcpiteka żywili.się pokarmem roślinnym. Było go tam
pod dostatkiem. Ale na stepie tego pokarmu brak. Musiał więc
£ustra'opitek stukać sobie dodatkowego pożywienia. Były nim
drobne zwierzęta, jaja i pisklęta wybrane z gniazd ptaków ste-
powych itp. W miarę jak warunki życiowe pogarszały się, mu-
siały małpoludy coraz częściej korzystać tylko z pożywienia
mięsnego. Teraz już nie wystarczał znaleziony pokarm (jaja,
pisklęta) czy przychwycone gdzieś w norce zwierzątka. Trzeba
było dużo mięsa, by zaspokoić głód — trzeba było więc zacząć
polować na zwierzynę.
Jednakże małpoludowi było nie łatwo polować na zwierzęta
i bronić się przed nimi. Jego przodkowie żyjący na*drzewach,
żywiący się owocami, nie zostawiali mu w spadku ani potężnych
kłów do szarpania mięsa, do zagryzania przeciwnika, ani moc-
nych zębów trzonowych do rozgryzania kości, ani ostrych pazu-
rów. By nie zginąć małpolud musiał jakoś te braki zastąpić. Za-
stąpił je mocną pałką i ostrym kamieniem. Teraz już nie był
taki bezbronny wobec otaczających go drapieżników. Horda
małpoludów z pałkami i ostrymi kamieniami potrafiła poradzić
sobie z o wiele silniejszym zwierzęciem. Małpolud wyszedł zwy-
cięsko z bezwzględnej walki o byt, o prawo do istnienia.
W jaskiniach afrykańskich, w których znaleziono szczątki
australopiteków, znaleziono połamane kości zwierząt, w szcze-
gólności zaś czaszki, rozbite od dołu prawdopodobnie dla wydo-
bycia mózgu. Taki sposób obrabiania zwierzyny świadczył o tym,
że małpoludy musiały się posługiwać przy rozłupywaniu twar-
dej czaszki jakimś narzędziem, kamieniem lub ogryzioną kością
upolowanej poprzednio zwierzyny. To, że małpoludy rozbijały
czaszki od dołu,'a więc od strony bardziej dostępnej dla rozbi-
cia, dowodzi również pewnej inteligencji tych istot.
Małpoludy żyły w stadach. Było to konieczne, gdyż tylko
wspólnymi siłami stada można było osaczyć i zabić większe
zwierzę. Wymagało to również niemałej inteligencji i widocznie
małpoludy ją posiadały. Życie w stadzie ze swej strony wyra-
biało u małpoluda pewne cechy społeczne.
Wszystkie te fakty dowodzą, że australopiteki, stanowiące
istoty przejściowe między zwierzęciem a praczłowiekiem, prze-
wyższały pod %vieloma względami współczesny im świat zwie-
rząt.
Jeżeli zastanowimy się nad tym, co powodowało tę wyż-
szość nad światem zwierzęcym, zobaczymy, że przyczyn tych
jest kilka:
, Po pierwsze — wyprostowana postawa ciała i zdolność cho-
du i biegu na dwóch nogach. Pozwalało to australopitekom na
objęcie wzrokiem większej przestrzeni, a więc na lepszą orien-
tację w otoczeniu, szybsze dostrzeganie wroga, czy też zdobyczy.
Po wtóre — dwunożny chód zwalniał ręce od podpierania
ciała, dzięki czemu ręka coraz bardziej ćwiczyła się w nowych
ruchach i nabierała coraz większej sprawności. Sprawność ręki,
jej przydatność do pracy w najsilniejszym stopniu przyczyniła
się do przekształcenia małpoluda w człowieka.
Po trzecie — australopiteki w poszukiwaniu żeru przenosiły
się z miejsca na miejsce. Pożywienie małpoludów było bardzo
urozmaicone, w dużym stopniu mięsne. Rozmaitość i pożywność
takiego pokarmu sprawiała, że organizm tych istot otrzymywał
coraz to nowe składniki, dzięki czemu ich ciało lepiej, wszech-
stronniej rozwijało się.
Po czwarte — cały tryb życia małpoludów sprzyjał rozwo-
jowi mózgu, podnoszeniu się ich inteligencji i ułatwiał im coraz
bardziej dobrą orientację i zachowanie się w otoczeniu. Rozwo-
jowi mózgu i czaszki sprzyjało także to, że osadzona pionowo na
kręgosłupie, nie zwisała ona naprzód jak u czworonogów i mo-
gła się swobodnie rozwijać nie obarczając zbytnio mięśni szyi
i karku.
Dowiedzieliśmy się więc, że austrałopitek, czyli małpolud,
prowadził koczowniczy tryb życia, tj. przenosił się z miejsca na
miejsce w poszukiwaniu pożywienia, że umiał gromadnie polo-
wać i że rozbijał kości upolowanych zwierząt przy pomocy ka-
mienia — kości lub — być może kawałka drewna, pałki.
5J2
Nie były to jednak obrobione, przygotowane narzędzia, ale
znalezione w pobliżu przedmioty. Po użyciu takiego narzędzia
małpoludy je odrzucały, szukając w razie potrzeby nowego ka-
mienia czy kija w bezpośrednim swoim sąsiedztwie. Z czasem
jednak małpoludy nauczyły się posługiwać tym samym kamie-
niem czy kijem wielokrotnie, tj. nauczyły się nie odrzucać ich
po użyciu, ale zachowywać je dla tej samej czynności. W ten
sposób znaleziona przygodnie pałka czy kamień stały się jak
gdyby narzędziem. Był to dalszy krok w kierunku przekształce-
nia się małpoluda w c^wieka.
. .
* -•
Jak widzimy z naszego opisu, australopitek miał już bardzo
wiele cech ludzkich. Wiemy, że cechy takie nie mogły powstać
od razu, nie mogły też powstać równocześnie. W ciągu milionów
lat występowały coraz to nowe i nowe cechy, zbliżające przód*
ków człowieka do ludzkiej postaci.
Ażeby prześledzić drogę człowieka do świadomej rozumnej
istoty, musimy cofnąć się jeszcze bardziej w głąb przeszłości,
musimy poznać historię rozwoju australopiteka.
Mniej więcej 40 milionów lat temu żyły na Ziemi zwierzęta
bardzo podobne do małp. Były to niewielkie istoty o rozmiarach
naszego kota domowego, żyjące na drzewach. Przyrodnicy naz-
wali te zwierzęta parapitekami, co po polsku znaczy „prawie
małpa". Przez tę nazwę uczeni chcieli wyrazić, że zwierzę to
było podobne do dzisiejszych małp.
Parapitek posiadał okrągłą głowę, krótki pyszczek i swobo-
dnie poruszał się na drzewach przy pomocy chwytnych kończyn
przednich i tylnych. Kończyny te były równej długości. Owe
„prawie małpy" rozpowszechnione były bardzo licznie, szcze-
gólnie na obszarze środkowej Azji.
Azja była w tym czasie miejscem wielkich zmian w sko-
rupie ziemskiej. W ślad za zmianami w ukształtowaniu powierz-
chni Ziemi (powstanie nowych łańcuchów górskich, zapadanie
się całych rozległych obszarów, ustępowanie mórz, wyłanianie
się nowych obszarów ziemi, itp.) następowały gwałtowne zmia-
ny klimatu i warunków życiowych. Wiele gatunków zwierząt
nie wytrzymało tych zmian, nie potrafiło się przystosować do
nowych warunków życia i wyginęło. Jednakże parapiteki, owe
„prawie małpy", wytrzymały próbę życia. W przeciągu milio-
nów lat parapiteki dały początek dużej grupie małp człeko-
w
kształtnych, zwanych drlopitekami. Szczątki tych zwierząt zna-
leziono w dość dużej ilości w górach Siwalik w Indiach wschod-
nich, jak również w Europie i Afryce.
Były to duże małpy, żyjące na drzewach. W wyglądzie
swym, a zwłaszcza w uzębieniu, wykazały one wiele cech, które
osiada zarówno człowiek, jak i dzisiejsze małpy człekokształtne.
Jednakże klimat nadal zmieniał się. Powierzchnia Ziemi
tawała się coraz bardziej rozmaita. Na wielu obszarach za-
mieszkałych przez driopiteków wielkie puszcze wyginęły. Miejs-
e ich zajęły stepy. W tych warunkach część driopiteków pozo-
tała w ciepłych podzwrotnikowych lasach i nadal pędziła ży-
le na drzewach, część zaś znalazła się na obszarach coraz bar-
ziej przemienianjących się w step.
Z tej grupy, która pozostała w lasach, wywodzą się dzi-
iejsze największe małpy człekokształtne. Życie na drzewach
wywoływało rozmaite zmiany w budowie ich ciała, szczegól-
nie zaś kończyn. Kończyny przednie (ręce) wydłużały się, na-
tomiast tylne (nogi) stawały się coraz krótsze. Obie kończyny
przystosowywały się coraz silniej do rozmaitych czynności
związanych z życiem na drzewach. Ich ręce i nogi stały się
hwytne podobnie jak u dzisiejszych małp. W takim oto kie-
unku poszedł rozwój jednej gałęzi driopiteków.
Drugi odłam driopiteków, ten, który pozostał na obsza-
ach przemieniających się w step, był zmuszony coraz to bar-
ziej przyzwyczajać się do życia na ziemi pozbawionej drzew.
owe warunki życiowe wywołały, rzecz jasna, u tych driopite-
ów rozmaite zmiany w budowie ciała. Ale były to zmiany zu-
ełnia inne, aniżeli u ich braci żyjących na drzewach. Naziemny
otomek driopiteków przyswajał sobie coraz bardziej wyprosto-
waną, pionową postawę, zwolna odzwyczajał się od podpiera-
ła się rękami przy chodzeniu, a stepy przekształcały się i przy-
cosowywały do podpierania całego ciała. Nogi, które teraz słu-
rły wyłącznie do chodzenia, stawały się coraz dłuższe, prostsze,
tomiast ręce, uwolnione od chodzenia, skracały się.
Z tej właśnie stepowej linii driopiteków rozwinął się przo-
k człowieka, znany już nam australcpitek, a następnie w cią-
3 — 4 milionów lat — dzisiejszy człowiek.WIELKIE PRZEMIANY
Jąk widzimy więc, człowiek przekształcił się w istotę ro-
zumną dzięki temu, że zaczął sporządzać narzędzia i przy ich po-
mocy pracować. Początkowo praca ta była bardzo prymitywna,
ale stopniowo człowiek zaczął sporządzać coraz bardziej skom-
plikowane narzędzia, np. przez przywiązanie kamienia do pał-
ki otrzymał coś w rodzaju siekiery czy młota, potrafił obłu-
pując odpowiednio kamień sporządzić nóż kamienny itp. Wraz
z tym rozwijała się świadomość człowieka.
Podstawowe znaczenie dla rozwoju człowieka miało życie
w gromadzie. Praca ludzka może się odbywać tylko w zespole.
Zespołową była również praca pierwszych ludzi. W trudnych
warunkach życiowych, w zetknięciu z surowym klimatem
i groźnymi zwierzętami (nosorożce, duże zwierzęta mięsożer-
ne) pojedynczy człowiek skazany był na nieuchronną zagładę.
Natomiast żyjąc, polując, pracując, broniąc się zbiorowo, czło-
wiek potrafił przeciwstawić się silniejszym od siebie wrogom,
zdobyć odpowiednią ilość pożywienia itp.
Podczas pracy zbiorowej powstają niewątpliwie wrażenia,
przeżycia i myśli, którymi członkowie wspólnoty chcieliby się
podzielić ze sobą. W miarę jak człowiek rozwijał się, jak' roz-
wijał się jego mózg, jak cGraz bardziej skomplikowaną stawała
się jego praca — potrzeba porozumienia się między poszczegól-
nymi członkami gromady była coraz silniejsza.
Zwierzęta ssące i ptaki wydają dźwięki, którymi zwołują
się, ostrzegają inne przed wrogiem. Mogą one nawet przy po-
mocy dźwięków wyrażać jakieś swoje uczucia. Np. zupełnie
inaczej szczeka pies na obcego, a inaczej szczeka widząc swego
gospodarza. Wiele odcieni głosu wydają małpy.
Pierwsi ludzie wydawali glosy wyrażające jakieś uczut-
cia lub pragnienia. Ciekawe, że podobne dźwięki — okrzyki
bardzo często spotykamy przy zwracaniu się człowieka do
zwierząt, np. woźnice zatrzymują konie za pomocą dźwięku
„prr", co oznacza „stój". Dźwięk syszący „sss" oznacza „cicho"
itp.
Tego rodzaju, a nawet jeszcze prostsze były dźwięki, jaki-
mi porozumiewali się przodkowie człowieka. Stopniowo jednak
w miarę, jak zmieniała się budowa gardła człowieka dźwięki
t te stawały się coraz wyraźniejsze. Im więcej ludzie mieli sobie
do powiedzenia, tym bardziej były one skomplikowane. Poja-
wiły się pierwsze krótkie słowa, które później człowiek zaczął
wiązać ze sobą, powiedzielibyśmy dziś — w zdania. W ten spo-
sób kształtowała się mowa ludzka, a wraz z nią rozwijała się
myśl. Nauczywszy się mówić, człowiek nauczył się też myśleć.
W swej pracy o powstaniu człowieka Engels wskazuje, że
trzy rzeczy zadecydowały o przekształceniu małpoluda w czło-
wieka — a mianowicie — rozwój ręki, mózgu i mowy.
Rzecz jasna, że rozwój ich był ściśle ze sobą związany.
Rozwój ręki udoskonalał mózg, rozwój mózgu wpływał na ulep-
szenie narzędzi pracy, rozwój mowy pozwalał na wymianę do-
świadczeń, co w ogromnym stopniu rozwijało wszystkich człon-
ków pierwotnego społeczeństwa i w dalszym ciągu wzbogaca-
ło mowę. Praca z pokolenia na pokolenie stawała się coraz bar-
dziej różnorodna, doskonalsza i bardziej wielostronna, a do-
świadczenie jednego pokolenia było przekazywane pokoleniom
dalszym.
Niezmiernie ważnym czynnikiem, który wpłynął na roz-
wój społeczeństwa, było zdobycie przez człowieka ognia i za-
stosowania go do swoich potrzeb. Korzystanie z ognia było
pierwszym krokiem w przekształceniu się człowieka z niewol-
nika przyrody w pana przyrody. Trudno stwierdzić, kto doko-
nał tego wynalazku. Prawdopodobnie człowiek zaobserwował
gdzieś dobroczynne działanie ciepła bijącego od ognia, a że kli-
mat w epoce lodowej była bardzo surowy, ogień nabrał dlań
pierwszorzędnego znaczenia. Przyswojenie sobie ognia odby-
wało się bardzo powoli. Wiele czasu musiało upłynąć, zanim
człowiek przezwyciężył lęk przed ogniem i zaciągnął płonącą
kłodę do jaskini, zanim nauczył się piec na nim mięso.
Ogień przeniesiony do siedziby pierwotnej gromady ludz-
kiej zmienił znacznie warunki życia człowieka. Ogień wpłynął
na zmianą pożywienia, bo pozwalał na Jedzenie pieczonego mię-
sa. Pieczone mięso człowiek szybciej i lepiej trawił, przez co or-
ganizm jego otrzymywał więcej odżywczych składników. Je-
dzenie pieczonego mięsa sprzyjało też rozwojowi mózgu czło-
wieka. Ogień chronił człowieka przed wtargnięciem nocą do
jaskini drapieżnych zwierząt. Stąd też powstała cześć człowie-
ka dla ognia i światła, jako dla jakichś nadprzyrodzonych istot.
Tak więc w drodze stopniowego rozwoju, którego motorem
była praca pojawiła się na ziemi nowa istota, człowdek. Wraz
z rozwojem człowieka, powstaje i rozwija się społeczeństwo
ludzkie, które wspólna praca coraz bardziej wiązała, zespalała.