A A A

JAK POWSTAŁ I ROZWIJAŁ SIĘ CZŁOWIEK

1.  HISTORIA TEGO ZAGADNIENIA

Z poprzednich pogadanek wiemy, że wszystkie żywe orga-
nizmy i  zwierzęce, i roślinne powstały w wyniku długotrwałe-
go rozwoju. Rozwój ten prowadził od form prostych do coraz
bardziej  złożonych, coraz lepiej przystosowanych do otoczenia,
coraz doskonalszych.  Również w wyniku naturalnego i długo-
trwałego rozwoju powstał w pewnym okresie i człowiek. Jest
rzeczą zrozumiałą, że nie posiadał on cech człowieka dzisiej-
szego. Wytworzyły się one w człowieku stopniowo, w następ-
stwie przemian w jego  organizmie, w warunkach życia czło-
wieka.
Zrozumieniu  tego prostego i  naturalnego faktu przeszka-
dzał przez  pewien czas pogląd, że człowiek powstał z przyczyn
nadnaturalnych, cudownych. Wiemy już,  że  był  czas,  kiedy
ludzie uważali, że wszystkie rośliny i zwierzęta powstały w go-
towej już postaci, takiej, jaką mają dziś. Nauka obaliła te  po-
glądy i żaden  rozumny człowiek tego dziś nie powie. Podobnie
wyobrażano sobie, że człowiek pojawił się na ziemi w sposób
cudowny i  w gotowej dzisiejszej postaci.
Samo powstanie człowieka różne ludy  różnie sobie tłuma-
czyły. Ale  niezmiernie ciekawe jest to, że  we wszystkich sta-
rych legendach o  powstaniu człowieka materiał, z którego miał
powstać  pierwszy człowiek, jest ten sam, z jakiego składa się
otaczająca  go  przyroda.  Wśród ludów, znających np. garncar-
stwo —  za materiał,  z którego miał  być  stworzony  pierwszy
człowiek, uważano glinę, wśród innych — drzewo, u jeszcze
innych — kamień itp.

Świadczy to o tym, że  nawet w zamierzchłej  przeszłości
najmniej rozwinięci ludzie widzieli jednak ścisły związek,  jed-
ność człowieka z otaczającą go przyrodą.
Poglądy o nadprzyrodzonym  powstaniu człowieka  utrzy-
mywane i popierane przez klasy posiadające przez długie wieki
ciążyły na badawczej myśli ludzkiej, hamowały jej rozwój. Za
śmiałość myśli i wypowiadanie poglądów opartych o podstawy
naukowe karano jeszcze w XVII w. w sposób najsroższy, aż do
spalenia na stosie. Zginął w  ten sposób znawca budowy ciała
człowieka Serwet (XVI w.) i genialny śmiały myśliciel Gior-
dano Bruno (początek XVII w.).
Ale mimo trudności i niebezpieczeństw uczeni  gromadzili
coraz  to więcej danych, które wymagały jakiegoś  innego  wy-
tłumaczenia niż dawne legendy i zabobony. Toteż od czasu do
czasu pojawiały się głosy, które bardzo nieśmiało wprawdzie,
ale wyraźnie twierdziły, że istnieje jakiś związek między świa-
tem zwierzęcym i człowiekiem. Taką myśl wypowiedział w dru-
giej połowie XVIII wieku rosyjski  uczony Kawierzniew,  mó-
wiąc,  że człowiek, małpa i inne  zwierzęta posiadają  wspólne
źródło pochodzenia.
Pcdobny wniosek można  było również wyprowadzić z prac
szwedzkiego uczonego  Linneusza, który  żył w  XVIII  wieku.
Uczony  ten  zajmował  się przede wszystkim  zbieraniem wia-
domości o różnych roślinach  i zwierzętach. Rozpatrując różne
cechy roślin  i zwierząt  Linneusz spostrzegł, że wiele z nich ma
niektóre cechy wspólne. Według tych wspólnych cech łączył-on
je we wspólne grupy. Okazało się, że człowiek również ma  sze-
reg cech wspólnych ż niektórymi zwierzętami, zwłaszcza mał-
pami. Dlatego też musiał on i człowieka zaliczyć do klasy  ssa-
ków*, a spośród nich do grupy tzw.  naczelnych,  obejmującej
człowieka i małpy.
Linneusz sam żadnych dalszych wniosków ze swych badań .
nie wyciągnął. Lecz samo twierdzenie pokrewieństwa człowie-
ka ze zwierzętami, szczególnie z  małpami tzw.  człekokształt-
nymi, miało olbrzymie znaczenie dla nauki.
Wiemy już, że francuski uczony  Lamarck  na podstawie
swoich badań i badań  innych uczonych stwierdził,  że każde
zwierzę  i roślina  przeszły długą drogę rozwoju, przechodząc
w ciągu tysięcy pokoleń różne przemiany, zanim osiągnęło  dzi-
siejszą postać. A więc  i człowiek, jako pokrewny zwierzętom,
musiał przejść podobną jak i one drogę. Jednak tę śmiałą myśl,
*  Ssak — zwierzę wydające  na świat żywe potomstwo, które na-
stępnie matka karmi swvm mlekiem.

która nasuwała się wielu uczonym,  nie prędko odważyli się
oni wypowiedzieć. Uczynił to dopiero wielki uczony angielski
— Darwin  W roku 1871 opublikował on książkę .,0 pochodze-
niu  człowieka", w której  wyraźnie  stwierdza, że  człowiek
i pewne wyższe małpy (tzw. człekokształtne) są ze sobą spo-
krewnione, a  zatem muszą  pochodzić od wspólnego przodka.
Twierdzenie to poparł Darwin niezbitymi dowodami naukowy-*
mi. Książka Darwina wywołała straszliwą burzę. Ściągnęła na
jego głowę przekleństwa, szyderstwa, drwiny itp. podobnie, jak
niegdyś wielkie odkrycie naszego sławnego rodaka — Mikołaja
Kopernika. Szczególnie silnie atakowały  ją, a nawet gdzie nie-
gdzie po dziś dzień atakują — reakcyjne odłamy kleru. W Pol-
sce teoria Darwina wkrótce po jej opublikowaniu bardzo szyb-
ko znalazła wielu zwolenników wśród postępowych  uczonych
i wykładana  była na  uniwersytetach. Ale reakcyjni, zacofani
uczeni i klerykalne gazety nie przestawały jej zwalczać  aż do
1939 r.
Do  dziś dnia w niektórych  częściach USA wykładanie tej
teorii jest zabronione. Nie tak dawno, bo w 1925 r.  pod  wpły-
wem kapitalistycznych sfer amerykańskich wytoczono nauczy-
cielowi  Skopsowi wielki proces  za to, że „ośmielił się" wyjaś-
niać młodzieży pochodzenie  człowieka według naukowej  teorii
Darwina. Oczywiście, reakcję zwalczającą naukę Darwina o po-
chodzeniu człowieka nie obchodzi wcale  dobro nauki i prawda.
Chodziło jedynie o utrzymanie mas ludowych w ciemnocie i po-
słuszeństwie, aby móc je lepiej wyzyskiwać. Albowiem człowiek
ciemny, nieświadomy uważa, że  wszystko na świecie zostało raz
na zawsze stworzone jako niezmienne, a więc także niezmienny
jest wyzysk i ucisk kapitalistyczno-obszarniczy.
Żadne  jednak najwścieklejsze  ataki nie potrafiły  obalić
teorii Darwina. W ciągu długich lat badań zebrał on mnóstwo
dowodów słuszności swojego twierdzenia.  Jego prawdziwość
potwierdzał dalszy rozwój nauki, potwierdzało je każde  nowe
odkrycie.  Szczególnie  mocną  podstawę  dla teorii  Darwina
stworzyło powstanie i rozwój nowej  gałęzi nauki znanej nam
już paleontologii tzn.  nauki o  wymarłych  organizmach,  ba-
dającej  ich szczątki, zachowane w ziemi do dnia dzisiejszego.

  • CZŁOWIEKA STWORZYŁA PRACA

    Jeszcze w ubiegłym  stuleciu   Fryderyk  Engels, współ-
    órca naukowego socjalizmu, podkreślał, że dla uczłowiecze-
    małpy olbrzymią rolę odegrał wyprostowany chód.  Porzu-

    cając chodzenie na czterech nogach przodkowie człowieka zrobi-
    li decydujący krok w swym rozwoju.
    Wyprostowany chód pozwolił istotom przedludzkim na  co-
    raz lepsze ćwiczenia  ręki, na coraz  lepszą  jej specjalizację.
    U  małp  istnieje również  pewnego  rodzaju podział czynności,
    które spełnia ręka  i noga. Ręka  jest  wykorzystywana  przy
    wspinaniu się do chwytania  coraz  wyżej  gałęzi,  do zbierania
    i przytrzymywania pokarmu, jak to ma miejsce nawet u nie-
    których innych zwierząt (wiewiórka). Za  pomocą  rąk niektó-
    re małpy budują sobie  gniazda na drzewach,  znoszą gałęzie,
    szympans w czasie niepogody  układa sobie  nawet  dach nad
    gniazdem.
    Przy  pomocy  rąk małpy w niewoli spełniają cały szereg
    prostych czynności  podpatrzonych u ludzi.  Ale we wszystkich
    tych  czynnościach widać  głęboką  różnicę  pomiędzy  nierozwi-
    niętą ręką małpy człekokształtnej — choćby  ta zadziwiała nas
    swą  inteligencją — a ręką człowieka, który znajdowałby  się
    na najniższym nawet stopniu rozwoju. Ręka człowieka jest bo-
    wiem zdolna do wypełniania setek czynności i ruchów, których
    ręka  małpy w żadnym  wypadku nie jest  w stanie  wykonać.
    1 co  ważniejsze: ręka ludzka kierowana przez  jego wysoko roz-
    winięty mózg  zdolna  jest wytworzyć narzędzia; przy pomocy
    których może wykonać pracę, czego żadna małpa ani jakiekol-
    wiek  inne zwierzę nie jest w stanie uczynić.
    Między człowiekiem a zwierzęciem zachodzi więc ta  za-
    sadnicza różnica, że człowiek zdolny jest do wykonywania pra-
    cy przy pomocy wytworzonych przez siecią i  stale ulepszanych
    narzędzi. Każdy człowiek, zanim przystąpi do  jakiejś pracy, po-
    siada już w  myśli ułożony plan czynności i cel, do którego zdą-
    ża. Żadne zwierzę,  choćby wykonywało czynności  podobne do
    pracy człowieka, nie czyni tego świadomie. Bóbr, który budu-
    je swoje  zadziwiające budowle   albo  pszczoła,  która zbiera
    miód i składa  go w ulu, mrówka budując mrowisko nie  mają
    planu działania. Ich czynnościami kieruje nie  świadomość, lecz
    instynkt, przyzwyczajenie, zdobyte  przez dziesiątki  tysięcy
    przodków. Ani mrówka,  ani pszczoła nie potrafią wiele zmienić,
    dodać lub ulepszyć w tym, co przejęły od swych przodków. Ich
    czynności nie można nazwać pracą.
    Tak więc dniem „narodzin człowieka" jest ten dzień, w któ-
    rym  w jakiejś grupie australopiteków nadano  kamieniowi  zaos-
    trzony kształt, ażeby lepiej nadawał się np. do zdzierania skó-
    ry ze zwierzęcia  lub  posłużono  się gałęzią  jako przedłuże-
    niem ręki. Był to bowiem moment rozpoczęcia pracy, tj. świa,-

    domej, celowej czynności, która oderwała człowieka od świata
    zwierzęcego,  pchnęła  go na  nową, ludzką  drogę  rozwoju.
    Z chwilą gdy małpolud, przodek  człowieka, zaczął świadomie
    przygotowywać narzędzia, zaczął pracować, między nim a świa-
    tem zwierzęcym powstała przepaść. W miarę rozwoju człowie-
    ka przepaść ta stale powiększała się i powiększa.
    Zanim przodkowie człowieka zaczęli sporządzać narzędzia,
    jak  wiemy przeszli długą drogę rozwoju. Wyzwolona od cho-
    dzenia  ręka australopiteka służyła mu  coraz bardziej  do wy-
    konywania, rozmaitych, skomplikowanych ruchów i czynności.
    Wskutek  tego z pokolenia na pokolenie ręka małpoluda  zmie-
    niała się, nabierała  coraz większej sprawności.  Te  zmiany,
    .zwiększające sprawność ręki, stały się  z biegiem czasu dzie-
    dziczne.
    W  taki to sposób ręka małpoluda, z narządu chodzenia czy
    wspinania się po drzewach, częściowo tylko zdolna do jakichś
    innych czynności,  stała się dobrze już rozwiniętym narządem,
    przy pomocy  którego  można już było wykonać jakąś pracę.
    Naturalnie,  pierwsze prace,  które wykonywał człowiek,  były
    bardzo  proste: rozłupać odpowiednio kamień, przygotować do-
    brą  pałkę itp. Z biegiem czasu jednak człowiek pierwotny nau-
    czył się wykonywać coraz to Tiowe i coraz to bardziej skompli-
    kowane czynności.
    Ale ręka stanowi tylko jeden organ  ciała. Te warunki, któ-
    re korzystnie wpływały na rozwój ręki, wpływały równie ko-
    rzystnie na  rozwój  pozostałych   narządów ciała, szczególnie
    mózgu.  Będąc zmuszony  szukać  sobie  pożywienia,  przenosić
    się z miejsca na miejsce, żyjąc w  gromadzie, polując gromad-
    nie na  większego,  silniejszego od siebie zwierza, sporządzając
    proste narzędzia—przodek człowieka był zmuszony do coraz bar-
    dziej wytężonej pracy „umysłowej". Trzeba było przecież  ob-
    myśleć  sposób upolowania np. mamuta, obronienia  się przed
    tygrysem  itp., trzeba było  poszukać odpowiedniego kamienia,
    z którego  można  by  zrobić  skrobacz  do oczyszczania  skór.
    Wszystko  to  prowadziło do  coraz  silniejszego rozwoju mózgu
    człowieka. Rozmaite czynności człowiek  wykonywał coraz  bar-
    dziej świadomie, zdając sobie  sprawę z tego, co chce zrobić i szu-
    kając rozmaitych sposobów wykonania tej czy innej  pracy.
    Zupełnie inną drogą — jak już widzieliśmy — poszedł roz-
    wój  drugiej gałęzi  driopiteków. Zwierzęta te przystosowywały
    się do życia na drzewach. Stąd też i wszystkie części ich ciała
    przyspasabiały się do tych warunków życia. Żyjąc w gorących,
    podzwrotnikowych lasach zwierzęta te odżywiały się roślinnym


    pokarmem. Obfitość owoców,  młodych pędów  drzew,  ptasich
    jaj  w gniazdach, rozmaitych korzonków itp. nie zmuszała je
    do  większego  wysiłku w poszukiwaniu  pokarmu.  Stąd też
    i mózg ich nie rozwinął się tak, jak u ich stepowych krewnych.
    Wreszcie nie przeżyły one tak silnych zmian klimatu i  warun-
    ków życia, jak driopitekowie stepowi. A była to dla tych ostat-
    nich ciężka „szkoła życia", którą przetrzymały najmocniejsze,
    najinteligentniejsze jednostki  i gromady. Takie silne  zmiany
    warunków życia zmusiły małpoluda do  szukania  dodatkowej
    ochrony od zimna, do odziewania się w skóry zwierzęce, korzy-
    stania z ognia itp.

  • DALSZY ROZWÓJ CZŁOWIEKA

    Jak  wiemy historia człowieka  zaczyna się  właściwie  od
    chwili, gdy zaczął on sporządzać narzędzia. Wiemy też, że były
    one początkowo niezmiernie proste, sprowadzały się do zaostrzo-
    nego kamienia i pałki. Stopniowo człowiek nauczył się tak łu-
    pać kamień,  by uzyskać zeń nie tylko zaostrzony skrobacz  do
    skóry, ale i nóż.  Do tego celu wykorzystywał §n głównie ka-
    mienie krzemienne. Krzemień dobrze łupał się i dawał odłam-
    ki o ostrych  brzegach. Stopniowo człowiek nauczył się też łą-
    czyć  pałkę z zaostrzonym  kamieniem. Tak powstał topór ka-
    mienny i  oszczep. Na tym stopniu swego rozwoju człowiek do-
    konał olbrzymiego wynalazku   —  nauczył się  sam rozpalać
    ogień. Ogień  rozpalano za  pomocą  tarcia  dwóch  kawałków
    drzewa. W ten sposób do dziś dnia rozpalają  ogień niektóre
    dzikie ludy.   Nauczywszy  się  rozpalać  ogień  samodzielnie
    człowiek nie  był  już tak związany z jedną jaskinią, w której
    podtrzymywał  stałe  ognisko. Po upolowaniu zwierzyny mógł
    ją na miejscu upiec. Człowiek mógł teraz przenosić się na coraz
    to nowe miejsce,  bez potrzeby przenoszenia ze sobą ognia.
    Stopniowo  człowiek doskonalił swe narzędzia. Olbrzymim
    skokiem na tej drodze było wynalezienie  łuku i  strzały. Było
    to pierwsze skomplikowane  narzędzie  w  dziejach człowieka.
    Człowiek  stał już wtedy na  wysokim stopniu  rozwoju,  jeżeli
    potrafił połączyć końce zgiętej, sprężystej  gałęzi cięciwą, stru-
    ną ze zwierzęcych kiszek  i za pomocą takiego  narzędzia, wy-
    rzucać strzały na dużą odległość. Z czasem strzały te  człowiek
    zaczął zaopatrywać w kamienne  ostrza z jednego końca i opiep-
    rzenie —  z drugiego. Dzięki  temu strzała  miała większą siłę
    przebijającą,  dalej leciała, a pióra nadawały jej dużą celność.

    Tiei obserwacji 1 prób złożyć się  musiało na to, by  człowiek
    doszedł do wniosku, że strzała, zaopatrzona  w pióra na końcu,
    zachowa lepiej kierunek lotu.
    Wynalazek łuku i strzały rozpoczyna nowy  okres rozwoju
    człowieka. W tym okresie człowiek nauczył się z włókien pleść
    koszyki i maty,  z kamienia wykuwać naczynia.  Kamienne na-
    rzędzia były już nie łupane, a gładzone i o wiele lepiej wyko-
    nane. Niewątpliwie w  tym czasie niektórzy  ludzie zaczęli spe-
    cjalizować się w wykonywaniu takich  przedmiotów, jak kosze,
    maty, narzędzia kamienne.
    Za pomocą ognia i kamiennego topora   człowiek  zaczął
    robić łodzie z pni drzew, zaczął też  budować szałasy i chaty z be-
    lek lub łupanych  desek. Nauczywszy  się robić łódź, budować
    chatę z belek, posiadając łuk i  strzały, człowiek jeszcze, bar-
    dziej uniezależnił się od przyrody.  Nie potrzebował trzymać
    się jaskini i nor.  Po rzekach i jeziorach mógł odbywać dalekie
    drogi, szukać nowych dogodniejszych miejsc  dla życia.  Mając
    łuk i strzały mógł z łatwością poradzić sobie z  silnym nawet
    zwierzęciem.  Głównym źródłem pożywienia  człowieka  było
    w tym czasie nadal jeszcze myśliwstwo  i rybołówstwo.
    Na jak wysokim  stopniu rozwoju   stał wówczas człowiek
    świadczą znalezione w  wielu miejscach pięknie wykonane ry-
    sunki zwierząt, sceny, z polowania, figurki wykonane  z  kości
    i drzewa.  Ludzie ubierali się głównie w skóry, ale potrafili swą
    odzież  wykonać bardzo  dobrze i nawet ładnie. Odzież  skórza-
    na  była  ozdabiana haftem,  za pomocą zabarwionych  żył.
    Kobiety nosiły naszyjniki z muszli, zębów zwierząt itp.
    Nowy wielki  okres rozwoju człowieka nastąpił wraz z wy-
    nalezieniem garncarstwa. Pierwsze naczynia  gliniane powsta-
    ły z oblepionych  gliną koszyków.  Później lepiono  je już bez
    ich pomocy, z czasem zaś zaczęto  używać do tego  koła garn-
    carskiego.                  ,
    Polując na zwierzęta człowiek był uzależniony od przypad-
    u. Nierzadkie były na pewno wypadki, gdy po nieudanym pb-
    owaniu musiał głodować, odżywiać się  byle czym.  To pchnęło
    złowieka do gromadzenia  pożywienia.  Najlepiej było to ro-
    ić magazynując je w żywej postaci. Złowione w pułapkę zwie-
    zęta, np. jelenie,  bawoły, łosie,  renifery itp. trzymano w za-
    roszonych miejscach i zabijano  w miarę potrzeby.   Z  czasem
    złowiek zamiast  zabijać je zaczął  je wykorzystywać dla róż-
    ych celów. W ten sposób człowiek  z myśliwego stał się hodow-
    ą.  Człowiek zaczął teraz korzystać z  potraw mlecznych. To
    eszcze bardziej przyczyniło się do  jego rozwoju.

    Podobnie drogą długiej obserwacji,  człowiek  doszedł  do
    umiejętności uprawy zbóż.  Początkowo korzystał on z nasion
    dzikich roślin zbożowych. Z czasem jednak nauczył się je świa-
    domie zasiewać i uprawiać. Ziemię kopano początkowo zaos
    trzonymi pałkami, później motykami kamiennymi i kościany-
    mi (np. z roga jelenia nasadzonego na pałkę).
    O wiele lepiej i wydatniej mógł  człowiek  pracować, gd
    zamiast kamienia'  zaczął stosować  metal. Długie wieki trwał
    to, zanim człowiek uświadomił sobie,  że niektóre gatunki „zie-
    mi", pod wpływem ognia wydzielają z siebie metale,  jak mied
    ołów, żelazo, zanim sam zaczął  rudę   przetapiać w  specjalni
    sporządzonych piecach.  Mając w swych rękach metal, Człowie
    zaczął sporządzać  najprzeróżniejsze narzędzia.  Kamienną si
    kierę zastąpiła miedziana, później bronzowa, w końcu żelazna
    Ostrza strzał, oszczepów,  motyki, lemiesze pługa zaczęto robi
    z metalu.  Człowiek nauczył się też sporządzać kołowrotki d
    przędzenia nici wełnianych czy też lnianych  oraz  warsztaty
    tkackie.
    Teraz  już  jeden   człowiek  nie mógł sam zajmować się
    wszystkim. Dlatego też jedni członkowie rodziny (a Uczyły one
    po kilkadziesiąt osób)  zajmowali się  np. myśliwstwem, inni
    garncarstwem, jeszcze inni specjalizowali się w obróbce  metali
    itp. Powstał podział pracy, zaczęły powstawać rzemiosła.  Nadal
    jednak wszystko, co zdobyła i  posiadała   gromada, stanowiąca
    rodzinę było wspólną własnością wszystkich jej członków.  Na
    równe części dzielono mięso upolowanego zwierzęcia,  złowione
    ryby, zebrane zboża. Dopiero z czasem,  gdy narzędzia zostały
    udoskonalone i za ich pomocą  jeden człowiek mógł  zapewni'
    sobie życie, a nawet gromadzić  zapasy,  pojawiła się, w związku
    także z innymi zjawiskami życia społecznego — prywatna wła-
    sność, dawna wspólnota rozpadła się, a na jej miejsce pojawił
    się bogaci i biedni.  Rozpoczął  się nowy, wielki okres dziejó
    człowieka,  kiedy społeczeństwo ludzkie  zostało podzielone n
    klasy.
    Tak więc w ciągu wielu tysiącleci rozwoju człowiek nau
    czy! się sporządzać rozmaite narzędzia, od prostego kamienneg
    skrohacza i noża do skomplikowanych narzędzi żelaznych, war
    sztatu tkackiego i żarn.  Z ciemnej, zakopconej jaskini  człowie
    stopniowo przeszedł do szałasu, chaty z belek, wreszcie do d
    mów  budowanych  z kamienia i glinianych cegieł,  początków
    surowych  tylko, później wypalanych. Zamiast zdobywać poż
    wienie tylko drogą polowania, zaczął je  sam hodować w posta
    bydła i zbóż. Wreszcie w społeczeństwach ludzkich zaczyna s

    podział pracy.  Jedne plemiona zajmują się pasterstwem,  inne
    rolnictwem. Niektórzy zaś członkowie rodzin zaczynają się zaj-
    mować rozmaitymi rzemiosłami.  Wskutek  tego ludzie zaczęli
    wymieniać między sobą rozmaite przedmioty — rolnicy zamie-
    niali zboże na  bydło, rzemieślnicy wymieniali swe  wyroby na
    zboże,  bydło itp., rozwinął się handel wymienny.
    Tę olbrzymią drogę, jaką przebył człowiek zawdzięcza on
    pracy.  Praca ukształtowała jego rękę, rozwinęła mózg, dała lep-
    sze pożywienie, lepsze warunki życia, przekształciła ciało czło-
    wieka, spowodowała, że człowiek zaczął mówić i myśleć. Praca
    uczyniła zeń  to, czym  jest dzisiaj — pana przyrody, który co-
    raz lepiej i pełniej poznaje jei prawa i wykorzystuje ją  dla
    swych  potrzeb.

  • JAK WYGLĄDAŁ ŚWIAT W CHWILI, KIEDY POJAWIŁ SIĘ CZŁOWIEK?

    Na poprzedniej  pogadance dowiedzieliśmy się, jak krok zt
    krokiem uczeni wydzierali  przyrodzie tajemnicę najstarszych
    dziejów człowieka i jego przodków. Odkryły tę tajemnicę liczne
    wykopaliska w wielu miejscach kuli ziemskiej. Pozostał jednak
    nie wyjaśniony do końca  okres najważniejszy, okres  narodzin
    człowieka,  przekształcania  się  człowieka w świadomą  istotę,
    właśnie — w człowieka. Ażeby lepiej  zrozumieć tę sprawę, mu-
    simy pokrótce zapoznać się w warunkami, w jakich ten wielki
    proces  się odbywał.

    Człowiek,  ów« najmłodszy  i najbardziej  doskonały  twór
    przyrody, żyje na Ziemi nieco więcej niż % miliona lat. W tym
    czasie zaszły na powierzchni ziem;. zwłaszcza w klimacie, duże
    zmiany.  Dwa ostatnie okresy historii Ziemi mają szczególnie
    doniosłe znaczenie w rozwoju człowieka.  Geologia * określa te
    kresy  nazwami: trzeciorzęd i czwartorzęd.
    Na początku ostatniej, trwającej po dziś epoki dziejów Zie-
    i, jej powierzchnię  pokrywała bujna  roślinność, której ni-
    łe ślady znajdują uczeni w postaci skamieniałości. Na olbrzy-
    ich obszarach Ziemi panował bardzo ciepły klimat.
    Ale z czasem klimat zaczyna się  pogarszać, a wreszcie na-
    tępuje zjawisko, które prawdopodobnie niejednokrotnie już za-
    * Geologia — nauka o ziemi

    chodziło przed tym w dziejach Ziemi. Północną część Europy,
    Azji i Ameryki pokryła gruba warstwa śniegów. W ciągu wielu,
    wielu dziesiątków lat śnieg tajał i zamarzał na lód, tworząc ol-
    brzymie lodowce.  Lód lodowcowy nie jest w dużych masach
    tak sztywny, jest dość plastyczny, może posuwając się pod wpły-
    wem własnego ciężaru wypełniać  nierówności  ziemi,  doliny,
    wąwozy itp.
    Gromadząc się na  północy masy lodowcowe zaczęły  więc
    posuwać się na południe, pokrywając ogromną przestrzeń Euro-
    py i Ameryki północnej.
    Okres lodowcowy trwał dość długo — około pół miliona lat
    i przerywany był cieplejszymi okresami, kiedy to lodowce wy-
    cofywały się ku biegunom. Najmniej cztery razy Ziemia prze-
    żywała oziębienie i trzy razy — ocieplenie.   Pozostałości  tego
    okresu możemy po dziś dzień  oglądać na naszych polach, w po-
    staci samotnych olbrzymich kamieni, sterczących wśród równin,
    niektórych łańcuchów wzgórz. Kamienie te — tzw.  głazy na-
    rzutowe przyniesione zostały  przez lodowce.
    W połowie okresu  lodowcowego ocieplenie połączone  było
    z okresem suszy, która przez dłuższy czas panowała w Europie.
    Susza ta wyniszczyła lasy na obszarach piaszczystych, spowo-
    dowała powstanie lotnych piasków i wydm. W tym czasie poja-
    wiły się stepy, rozległe obszary pokryte jedynie trawą i z rzad-
    ka tylko krzewami czy pojedynczymi kępami  drzew.
    Ochładzający się i ocieplający na przemian klimat powodo-
    wał duże zmiany w roślinności znacznych obszarów Ziemi.  Jed-
    ne rośliny wymierały, inne zaś nabierały nowych cech, korzyst-
    nych w takich właśnie warunkach, stawały się zupełnie nowy-
    mi gatunkami. Jak już  wiemy, w tym właśnie czasie powstało
    wiele istniejących do dziś  drzew  i krzewów. Zmiany klimatu
    powodowały również wędrówki zwierząt.  Gdy klimat oziębiał
    się — zwierzęta wędrowały na południe, gdy zaś następowało
    ocieplenie — zwierzęta podążały na północ w ślad za ustępują-
    cym lodowcem. Ale te zmiany klimatu przetrzymały  tylko nie-
    które zwierzęta, te które potrafiły przystosować się do nowych,
    ciężkich warunków. Wiele zaś gatunków doszczętnie  wyginęło.
    Z epoki lodowcowej zachowało się wiele szczątków roślin-
    nych i  zwierzęcych. Cały ten  okres dziejów Ziemi oglądał już
    własnymi oczami człowiek pierwotny. Świadczą o  tym rozmaite
    wykopaliska. Nasuwa się pytanie:  Kiedy więc pojawił się czło-
    wiek? Co było przyczyną jego powstania? Szukając odpowiedzi

    5tt

    na to pytanie uczeni coraz bardziej zagłębiali się w przeszłość,
    znajdując coraz to wcześniejszych przodków człowieka. Tójdź-
    rr.y w.z- ich śladami

  • MAŁPY — ZWIERZĘTAMI NAJBARDZIEJ ZBLIŻONYMI DO CZŁOWIEKA

    Do  małp człekokształtnych  zaliczamy goryla, szympansa,
    orangutana i gibbona.  Pierwsze  dwie żyją w środkowej  Afry-
    ce, pozostałe w Azji.

    Tryb życia tych człekokształtnych ssaków jest bardzo roż-
    ny. Ale w niektórych  wypadkach są pewne podobieństwa. Tak
    więc budują sobie one gniazda noclegowe z połamanych, ulist-
    nionych gałęzi na drzewach lub na ziemi. Żywią się roślinami,
    choć nie gardzą dodatkiem pokarmu  zwierzęcego. W niewoli
    trudno *się chowają,  przeważnie ulegają  chorobom  płuc  lub
    przewodu  pokarmowego, wymagają  bardzo starannej, nawet
    troskliwej opieki jak dzieci.
    Goryl jest największą  małpą człekokształtną.  Żyje on w
    tropikalnych puszczach Afryki. Można wyróżniać dwa gatun-
    ki omawianego zwierzęcia:  zachodni (z  Kamerunu) o czarno-
    brunatnym owłosieniu i  górski (żyjący na północ od jeziora
    Tanganika). Pierwszy  z  nich  jest groźniejszy  i  bardziej napa-
    stliwy, drugi  raczej łagodny.  Są to zwierzęta dużych rozmia-
    rów, dochodzą  bowiem  do  2  m wysokości i 200  kg ciężaru
    (samce). Przebywają chętnie na ziemi, chodzą  opierając się ca-
    łą stopą, przeważnie  podpierając się przednimi kończynami.
    Żyją w grupach (rodzinach), składających się z samca i 4 — 6
    samic z młodymi.
    Szympans żyje w dziewiczych lasach Afryki, choć podcho-
    dzi również w pobliże osiedli  ludzkich. Buduje on swe gniazda
    noclegowe wysoko na drzewach. Żywi  się głównie  owocami.
    W niewoli trzyma się stosunkowo  najlepiej, szczególnie jeżeli
    traktuje się go łagodnie i troskliwie. Jest bardzo pojętny i mo-
    że się  nie jednego nauczyć (jazdy  na rowerze,  na wrotkach).
    Charakteryzuje go wesołość, jest bardzo towarzyski  i okazuje
    wiele sympatii swemu opiekunowi. Jest on mniejszy od gory-
    la: wzrost samca dochodzi do  170 cm, samicy 130 cm. Na ziemi
    porusza się szympans  na  4 kończynach podpierając się zgięty-
    mi palcami rąk.
    Orangutan  i gibbon żyją  w Azji, w  Indonezji. Wielkie po-
    dobieństwo budowy orangutana  i człowieka. odbiło się nawet
    W jego nazwie. Słowo „orang-utan" oznacza w  języku miesz-
    kańców wysp Borneo  i Sumatry — „leśny człowiek". Średniej
    wielkości (do 130 cm) posiada  znacznie dłuższe kończyny przed-
    nie (ręce), aniżeli  tylne.  Przebywa w nizinnych,  bagnistych te-
    renach lesistych, żyje  przeważnie na drzewach, na ziemi poru-
    sza się niezgrabnie i chodzi po niej niechętnie.  Żywi się owoca-
    mi, delikatnymi młodymi pędami roślin  i korzeniami, choć nie
    gardzi  robakami ani jajami  ptaków.
    Jeszcze bardziej przystosowany do życia na drzewach jest
    gibbon. Zamieszkuje on  lasy  Indonezji i Malajów.   Charakte-
    ryzuje £0 niewielki wzrost,  smukła  budowa ciała i bardzo dłu-

    gie kończyny przednie. Pozwala mu to na zręczne poruszanie
    się na drzewach i dalekie skoki z gałęzi na gałąź. Na ziemi bie-
    ,tga on na 2 nogach, balansując rękami dla utrzymania równo-
    wagi. Gibbony żyją w grupach rodzinnych lub zespołach kilku
    rodzin.
    'Wszystkie te małpy  mają wiele wspólnych cech z człowie-
    kiem,  jak  ogólna budowa ciała, zwłaszcza  szkieletu, budowa
    czaszki, zdolność poruszania się na dwu  nogach  i  wiele, wiele
    innych.
    Wiadomuści o tych zbliżonych do człowieka zwierzętach po-
    trzebne są dla dobrego zrozumienia  dalszego wyjaśnienia po-
    wstania i rozwoju człowieka.

  • NA TROPACH PIERWSZYCH LUDZI

    Uczeni znajdowali i gromadzili od dawna wiele szczątków
    zwierząt i  roślin wymarłych, pochodzących z dawo minionych
    epok. Jednakże długo nie mogli się oni poszczycić znalezieniem
    szczątków  człowieka,  które  mogłyby  przyczynić się  do  wyjaś-
    nienia dziejów rozwoju człowieka.
    Dopiero w 1826 r. znaleziono w dolinie rzeki Neander koło
    Dusseldorfu  (Niemcy)  szczątki szkieletu, które po długich ba-
    daniach, dociekaniach i dyskusjach uznano za szczątki dawne-
    go człowieka. Dziś znamy już kilkadziesiąt miejscowości  w Eu-
    ropie i Azji, gdzie znaleziono nie tylko szczątki czaszek i kości,
    ale nawet dość dobrze  zachowane szkielety i całe czaszki.
    Dzięki tym odkryciom można było odtworzyć  wygląd ów-
    czesnych ludzi. Od nazwy miejscowości, gdzie znaleziono  pierw-
    sze szczątki tego człowieka, nazwano go człowiekiem neander-
    talskim, albo neandertalczykiem. Żył  on około 150 tysięcy lat
    temu. Był on niewysokiego wzrostu, do 160 cm wysokości. Bu-
    dowę ciała miał wyprostowaną, lecz nieco pochyloną do przodu.
    Kości udowe wskazują na to, że zapewne chodził mając  ugięte
    kolana. Posiadał długie ręce  i dużą głowę. Czaszka neandertal-
    czyka była  wszerz i wzdłuż bardziej rozwinięta niż u człowieka
    dzisiejszego, lecz była niższa, o bardziej pochylonym czole. Po-
    jemność jej  wynosiła od 1100 do 1408 cm3,  a więc była prawie
    równa pojemności czaszki człowieka współczesnego. Ponad oczy-
    ma posiadał neandertalczyk silnie zaznaczone łuki brwiowe, na-

    tomiast szczęka dolna pozbawiona była bródki. Tak więc jedno
    z ogniw długiego łańcucha rozwoju człowieka było znalezione.
    W  1891  r. znalazł  lekarz holenderski, Eugeniusz  Dubois
    (czyt  Dibua)  na wyspie Jawie szczątki, których budowa była
    znacznie pierwotniejsza aniżeli  neandertalczyka. Dubois uznał
    istotę tę za przodka rodu  ludzkiego i nazwał go „małpoludem
    wyprostowanym", gdyż w budowie jego szkieletu znać było za-
    równo cechy  małpy człekokształtnej, jak i człowieka.
    W samej  rzeczy czaszka małpoluda przypomina czaszki małp
    człekokształtnych. Była bardzo wydłużona, czoło miała cofnięte
    w tył i silnie zaznaczone łuki brwiowe. Pojemność jej wynosi-
    ła zaledwie 850 cm3, a więc znacznie mniej, aniżeli pojemność
    czaszki neandertalczyka.
    Ale mimo to, jest to znacznie większa pojemność niż u  naj-
    bardziej rozwiniętej małpy (goryla), którego czaszka w najlep-
    szym  razie ma około 650 cm3 pojemności.
    Na temat znalezionych przez Dubois szczątków toczyły się
    długo spory między uczonymi. Jedni uważali kości te za szcząt-
    ki szkieletu małpy, Dubois natomiast i szereg innych uczonych
    uważał je  za  ogniwo łączące człowieka ze światem zwierzęcym.
    Nowe wykopaliska  dokonane w Chinach wyjaśniły sprawę tę
    całkowicie. Na południe od Pekinu, w miejscowości Czu-ku-tien
    zbadano jaskinię, w  której pod grubą  warstwą mułu odkryto
    kości zwierzęce i 26 czaszek młodych i starych osobników mał-
    poluda i wiele innych  kości, przypominających budową  swą
    małpoluda wyprostowanego.
    Najciekawszą jednak rzeczą było to, że  w warstwie, w  któ-
    rej znaleziono szczątki małpoludów, były wyraźne ślady ognisk
    w postaci  węgla drzewnego i popiołu, opalonych kości zwierzę-
    cych,  a obok ognisk znaleziono bardzo prymitywne  narzędzia
    kamienne.
    Nie ulegało więc wątpliwości,  że były  to ślady człowieka,
    który jak  dalsze badania wykazały — żył około 600 tysięcy lat
    temu.
    Te znaleziska i cały szereg  innych, odkrytych w ciągu kil-
    kudziesięciu lat, dały obraz najdawniejszego przodka człowieka.
    Krąg  wiadomości o  człowieku pierwotnym udało się znacz-
    nie rozszerzyć dzięki odkryciu szczątków jeszcze  starszych od
    opisansgo wyżej małpoluda wyprostowanego. W ciągu ostatnich
    25 łat wykopano w południowej Afryce szczątki Ltot, których
    pojemność czaszki  była mniejsza, aniżeli  pojemność  czaszek
    małpoludów  wyprostowanych, u których jednakże znać wiele
    "och ludzkich,
    »

    Badania kończyn wykazały, że Istoty nazwane australopite-
    kami chodziły na dwóch nogach  w postawie wyprostowanej.
    Były one niezbyt wysokiego wzrostu (około 150 cm),  zapewne
    bardzo ruchliwe, o sprawnych rękach. Żyły około 3 milionów lat
    temu. Budowa ich ciała wskazuje na to, że posiadały one obok
    licznych cech małp człekokształtnych i cechy ludzkie,  szczegól-
    nie  widoczne w uzębieniu.
    One to  stanowią w rozwoju  człowieka ogniwo pośrednie
    między najprostszym człowiekiem a małpą  człekokształtną. W
    rozwoju człowieka były one istotami przedludzkimi.
    Z powyższych danych wynika, że linia  rozwoju człowieka
    prowadziła  od małp człekokształtnych, poprzez austrałopiteka
    i małpoluda wyprostowanego do pierwotnego człowieka, jakim
    był  neandertalczyk.
    *        ' i
    *         *


    O tym, jak przebiegał ten rozwój,  jak i  dzięki czemu czło-
    wiek stał się rozumną istotą, panem przyrody, dowiemy się na
    następnej pogadance.
    Jednakże już teraz warto sobie pokrótce odpowiedzieć na
    pytanie,  jak doszło do tego, że człowiek wywodząc się ze świa-
    ta zwierząt osiągnął przecież taki stopień rozwoju, który go da-
    leko wywyższa ponad zwierzęta.  Jeszcze w ubiegłym  stuleciu
    Fryderyk Engels, jeden z  twórców naukowego socjalizmu, wy-
    jaśnił tę  sprawę, a nauka współczesna całkowicie potwierdziła
    słuszność jego poglądów.
    Według  Engelsa  człowieka stworzyła praca.  Dzięki kro-
    czeniu na tylnych kończynach i zwolnieniu rąk od czynności
    chodzenia i  łażenia, zaczął człowiek pierwotny posługiwać się
    ręką  jako  narzędziem pracy.  Posługując się najpierw kijem,
    później narzędziami z kamienia, uzyskał przewagę nad silniej-
    szymi nawet od siebie zwierzętami, zaczął gromadzić zapasy po-
    żywienia i wszystkiego, co mu było do  życia potrzebne. Jedno-
    cześnie rozwijał się coraz szybciej jego mózg, człowiek uczył się
    rozwiązywać coraz trudniejsze zadania  życiowe, myśleć, obser-
    wować i  wyciągać wnioski, przewidywać co  mu dzień jutrzej-
    szy przyniesie.  Nauczył  się  on najpierw przechowywać ogień,
    powstały przypadkowo od pioruna, następnie  wzniecać go i wy-
    korzystywać  dla  przygotowania  pokarmów  i ochrony przed
    zimnem.  Wszelkie prace łatwiej  wykonywać było zbiorowym
    wysiłkiem,  toteż człowiek zaczął żyć w gromadach, z których
    później rozwinęło się społeczeństwo ludzkie.

    W parze z doskonaleniem mózgu i rozwojem życia społecz-
    nego postępował rozwój  mowy, która   pozwalała  mu łatwo
    i szybko porozumiewać się z innymi ludźmi. Już to wyróżniło
    go  wśród wszystkich innych  zwierząt, które są  pozbawione te-
    go  najdoskonalszego środka  porozumiewania się.  Dzięki  mo-
    wie, a później  także pismu, człowiek mógł przekazywać naby-
    te doświadczenia następnym pokoleniom, co przyśpieszyło jesz-
    cze rozwój życia społecznego  i stało się podstawą kultury i na-
    uki, których nie posiadają, żadne zwierzęta na świecie. Wszystko
    to tak bardzo wywyższyło  człowieka, że  zaczął  on tworzyć le-
    gendy o swym cudownym pochodzeniu i  dopiero nauka współ-
    czesna wykazała, że wywodzi  on się ze świata zwierząt.
    Ale ta sama nauka uczy nas, że człowiek nie jest już zwie-
    rzęciem.  Rozwinięty umysł,  możliwość  wykonywania najbar-
    dziej trudnej i  złożonej pracy, życie społeczne, kultura i  nauka
    uczyniły  człowieka zupełnie  wyjątkową istotą  w przyrodzie.
    Podlega on oczywiście prawom przyrodniczym,  a w jego umy-
    śle  i uczuciach nie ma nic  cudownego, nadprzyrodzonego. Alf
    społeczeństwo ludzkie rządzi  się  też własnymi prawami, któn
    nie  stosują się  do zwierząt. Są to prawa rozwoju społecznego
    które powodują, że człowiek  i społeczeństwo ludzkie stale sit
    rozwijają i doskonalą. One  to każą człowiekowi walczyć o co-
    raz  lepsze i szczęśliwsze życie, o  coraz lepszy i sprawiedliwsza
    ustrój społeczny.

  • O POCHODZENIU CZŁOWIEKA

    W budowie i rozmieszczeniu narządów ciała  ludzkiego,  a
    także w ich czynnościach  przejawia się wyraźnie podobieństwo
    człowieka  do zwierząt, szczególnie ssaków. Człowiek pokryty*
    jest włosami, którymi pokryte są  ciała tylko ssaków, posiada
    gruczoły mleczne, muszle uszne, trojakiego rodzaju zęby (sie-
    kacze, kły i zęby trzonowe), tkwiące w zębodołach szczęk. Orga-
    nizm człowieka jest zbudowany w zasadzie tak samo, jak orga-
    nizm innych ssaków.  Również i poszczególne narządy u czło-
    wieka i u ssaków są podobne i  podobnie działają.
    Na podstawie jakich  faktów wyciągamy wnioski dotyczące
    pochodzenia człowieka?  W organizmie ludzkim istnieją tzw.
    narządy szczątkowe. Są to narządy, które w człowieku  wystę-
    pują w stanie zaniku,  podczas gdy u zwierząt są one dobrze roz-
    winięte i  wykonują takie czy inne funkcje, zależnie od  trybu
    życia danego zwierzęcia.  Wymienimy kilka najbardziej charak-
    terystycznych przykładów:
    Każdy człowiek w okresie swego życia zarodkowego  pokry-
    ty jest delikatnym owłosieniem. Włosy te rozmieszczone są tak
    samo jak u innych  ssaków i pokrywają całe ciało z wyjątkiem
    Viłoni, stóp i warg. W  6 — 7 miesiącu życia zarodkowego płodu
    owłosienie to zanika.  Szczątkowymi narządami są  mięśnie  po-
    ruszające uszy, toteż  nieliczni ludzie  potrafią się  nimi  posłu-
    giwać.
    Organem szczątkowym człowieka jest ogonowa część krę-
    gosłupa składająca się z 3 — 4 niedorozwiniętych kręgów, jest
    to resztka  posiadanego kiedyś przez człowieka ogona.  Niemało
    szczątkowych  narządów  pozostało i w wewnętrznej  budowie
    człowieka.  Np. wyrostek robaczkowy ślepej  kiszki   w  organiz-

    mie człowieka już zanika i nic oprócz częstego zapalenia czło-
    wiekowi  nie przynosi. Natomiast u zwierząt, zwłaszcza trawo-
    żernych.  ma on duże znaczenie. Charakterystyczne, że szczątko-
    we narządy są znacznie silniej rozwinięte u zarodka ludzkiego',
    gdy jeszcze znajduje się on w łonie matki, aniżeli u dorosłego
    człowieka.
    Szczególnie pouczających dowodów wskazujących na  po-
    chodzenie człowieka dostarcza  embriologia (nauka o  rozwoju
    zarodka). Po zapłodnieniu komórka jajowa człowieka przechodzi
    w swym  rozwoju szereg faz. Nie różnią się one niczym od tych
    samych faz u każdego ssaka. Na początku swego rozwoju zaro-
    dek człowieka nie posiada  cech kręgowca. Rozwijają się  one
    dopiero stopniowo. Śledząc  dokładnie  rozwój  zarodka, można
    stwierdzić, że jest to jak gdyby powtórzenie w bardzo krótkim
    czasie  dziejów człowieka, dziejów przeobrażania się go od pro-
    stej formy, złożonej z jednej mikroskopijnej komórki powstałej
    z połączenia się jaja z plemnikiem, do coraz bardziej złożonej, od
    zwierzęcia bezkręgowego, do kręgowca, do człowieka.
    Jeżeli mówimy o podobieństwie  budowy  człowieka i in-
    nych ssaków, to szczególnie uderzające podobieństwo  widzimy
    porównując człowieka z małpami człekokształtnymi, a zwłaszcza
    z szympansem, gorylem i orangutanem. Wystarczy przypatrzeć
    się małpom w ogrodzie zoologicznym. Uderza nas przede wszy-
    stkim chwytność kończyn małpy, tak podobna do  chwytności
    naszej  ręki. Podobieństwo naszej ręki i małpy potwierdza jesz-
    cze  fakt,  że palce u małp zakończone  są  paznokciami, jak u
    człowieka, a nie pazurami czy kopytami, jak to widzimy u po-
    zostałych ssaków.  Cechą odróżniającą małpy od innych ssaków
    jest posiadanie tylko 1 pary gruczołów mlecznych, przy pomocy
    których małpa karmi swe młode, jak kobieta niemowlę. Ważne
    jest również, że gruczoły te umieszczone są na piersiach, a nie
    na brzuchu, jak u innych ssaków, które mają tych gruczołów
    więcej niż dwa.
    Daleko idące  podobieństwo widzimy też w budowie szkie-
    letu, mięśni, płuc,  serca, naczyń  krwionośnych, mózgu i ner-
    wów. Posiadając jak i człowiek mięśnie twarzy małpa może za
    pomocą ruchu tych mięśni  wyrażać   radość,   żal,   przestrach
    i gniew.
    Ale  małpy nie tylko z budowy przypominają  człowieka.
    Podobne są również ich czynności  życiowe, a  nawet  choroby
    (gruźlica, katar, choroby przewodu pokarmowego). Badania  nad
    inteligencją małp  wykazały, że pod tym względem przewyższa-
    ją one inne ssaki.

    iii

    , Badania takie polegają na tym, że daje się małpie do roz-
    ązania jakieś zadanie wymagające namysłu i zastanowienia
    się. Umieszcza się np. jakiś owoc (przynętę) zbvt daleko od klat-
    ki, ażeby małpa mogła ją przyciągnąć ręką  Okazuje się. że mał-
    pa korzysta wówczas z leżącego w pobliżu kija, ażeby przyciąg-
    nąć owoc.  Jeżeli do owocu  przywiązany jest sznurek,  małpa
    zawsze potrafi to wykorzystać, ażeby przynętę  zdobyć;  żadne
    inne zwierzę nie poradzi sobie w podobnych  warunkach.
    W rozwiązywaniu tego  rodzaju zadań najwięcej inteligencji
    wykazuje szympans. Umie  on ustawić  jedną na drugiej dwie
    skrzynie  i przy pomocy  tak sporządzonego rusztowania strącić
    wysoko zawieszony owoc kijem, jeżeli kij jest zbyt krótki, aże-
    by dosięgnąć nim owoc z ziemi. Jeżeli trzcina, którą chce strą-
    cić owoc, jest zbyt krótka, umie ją nadsztukować,  wkładając
    jedną trzcinę w drugą. Małpa łatwo naśladuje człowieka. Nau-
    czy się nosić ubranie, jeść przy wspólnym  stole, posługując się
    talerzem, widelcem i łyżką.
    W laboratorium znakomitego uczonego radzieckiego Pawło-
    wa był szympans, który umiał odkręcać kurek wodociągu, na-
    brać wody w usta i zalać w ten sposób  płonący  ogień,  który,
    przeszkadzał mu zdjąć przynętę.
    Darwin podaje, że znał małpę, która mając słabe zęby, po-
    sługiwała się kamieniem dla rozbijania orzechów. Kamień ten
    małpa ukrywała  w słomie i nie pozwalała nikomu go zabrać.
    Wszystko  to świadczy o umiejętności  małpy posługiwania
    się przedmiotami, jako prymitywnymi narzędziami,  co podob-
    nie jak u człowieka wymaga kombinowania i najprostszego —
    myślenia.
    Doświadczenia te stają  się bardziej zrozumiałe, gdy porów-
    na się budowę układu nerwowego człowieka i zwierząt, a  zwła-
    szcza budowę mózgu. Im-na wyższym poziomie rozwoju stoi da-
    ne zwierzę kręgowe, tym większy ciężar ma jego mózg w sto-
    sunku do całego ciała,  tym bardziej skomplikowana jest jego
    budowa.  Największy (w stosunku  do ciała) mózg, najbardziej
    rozwinięty, najbardziej skomplikowany  ma człowiek.
    Mózg małp człekokształtnych jest bardzo podobny do móz-
    gu człowieka, choć nie dorównuje  mu wielkością i złożonością
    budowy.
    Małpy człekokształtne posiadają bardzo bliski człowiekowi
    skład krwi i tę samą ilość zębów. We wczesnym stadium rozwo-
    jowym trudno odróżnić  zarodek  małcy od zarodka  człowieka.

    . Jeden z anatomów zbadał 1065 cech anatomicznych u czło-
    wieka, goryla, szympansa, orangutana i gibbona.
    Wynik był następujący: na 1065 cech branych pod uwagę,
    396 cech  wspólnych ma człowiek z szympansem, 385 cech  —
    z gorylem, 354 — z orangutanem, a 117 — z gibbonem, 312 cech
    właściwych jest tylko człowiekowi.
    Jakie to cechy?
    Podstawową cechą ludzką jest pionowa, wyprostowana bu-
    dowa ciała. Co prawda, małpa przybiera też  czasami  taką po-
    stawę, ale czyni to rzadko, raczej z przymusu, pomagając soKe
    kończynami przednimi  utrzymać  równowagę. Chodząc  w ten
    sposób małpy  człekokształtne mają  kręgosłup bardziej pochy-
    lony od kręgosłupa człowieka.
    W związku z  pionową postawą  ciała człowieka pozostają
    i inne cechy budowy jego szkieletu. Jego klatka piersiowa jest
    bardziej płaska i szeroka. Mięśnie kończyn górnych (rąk) zwol-
    nione od pracy przy chodzeniu wyspecjalizowały się w innych
    czynnościach  potrzebnych człowiekowi.
    Chodząc na  dwóch nogach na całej stopie, człowiek nie po-
    trzebował już, by jego nogi były tak chwytne  jak i ręce (co wi-
    dzimy np. u małpy). Stąd też jego noga rozwinęła się jako na-
    rząd chodzenia. Stopa stała się wysklepiona, przybrała budowę
    przypominającą  resor,  przez  co zmniejszają się wstrząsy przy
    chodzeniu. Palce są teraz krótkie, zwarte i osadzone blisko sie-
    bie, a nie jak u małpy długie i  rozwarte.  Ciekawe,  że u nie-
    mowlęcia  widzimy dążność do odstawiania palucha (dużego pal-
    ca) od reszty  palców, co przypomina dawną budowę nogi czło-
    wieka. Specyficznie ludzką cechą  jest   umięśnienie  i rozrost
    łydki, co  również  wiąże się z chodzeniem na tylnych kończy-
    nach  w postawie pionowej.
    Czaszka ludzka, a  szczególnie jej część  zawierająca móz-
    gowie (tzw. mózgoczaszka), jest znacznie większa niż u małp,
    podczas gdy część twarzowa  czaszki (tzw.  twarzoczaszka) do-
    znała  u człowieka  znacznego  skrócenia.  Jako  cechę ludzką na-
    leży  wymienić  wystający  nos, czego nie widać u małp, oraz
    czerwone  wargi.   Ta  ostatnia właściwość człowieka powstała
    przez  to, że wargi ludzkie pokrywa cienka warstwa nabłonka,
    przez  którą przeświecają  naczynia  krwionośne,  podczas gdy
    u zwierząt wargi pokryte są skórą, taką jak  reszta ciała.
    Mówiliśmy już, że  człowiek ma najsilniej  w porównaniu
    do zwierząt  rozwinięty  mózg. Mózg  ludzki jest mocno  pofał-
    dowany. Dzięki temu w niewielkiej  komorze czaszki mieści się
    masa  mózgowa,  której  zewnętrzną, najważniejszą część stano-

    wi tzw.  kora mózgowa, Ucząca około 14 miliardów komórek
    nerwowych,  specjalnej, bardzo skomplikowanej  budowy.
    Ciekawe jest  porównanie  stosunku  ciężaru mózgowia do
    ciężaru całego ciała: u człowieka ciężar  mózgu stanowi 1/40
    część całego  ciężaru, ale u szympansa już tylko 1/100,  a u ko-
    nia 1/400 itp.
    Jak  wynika z powyższych  liczb najwięcej substancji móz-
    gowej  na jednostkę  ciężaru całego ciała  wypada u człowieka.
    Zrozumiałe, że w tych warunkach człowiek wybił  się na czoło
    całego  świata zwierzęcego.
    W związku z rozwojem mózgowia podkreślić należy jesz-
    cze jedną cechę czysto ludzką, jaką jest mowa.
    Dźwięki  wydają wszystkie niemal  zwierzęta, lecz  są to
    dźwięki niezależne prawie od woli zwierzęcia.   Jedynie czło-
    wiek wydaje dźwięki, którymi  kieruje świadomie. W związku
    z tym  w mózgu posiada on specjalny ośrodek  mowy,  jakiego
    nie ma żadne inne zwierzę.
    Porównując  w ten sposób budowę małp człekokształtnych
    i człowieka,  ich czynności życiowe itp. dochodzimy  do nastę-
    pujących  wniosków. Z jednej  strony  widzimy  dużo  cech
    wspólnych człowieka i małpy.  Z drugiej strony szereg  cech,
    które posiada tylko  człowiek.   Dowodzi  to,  źe pochodząc  od
    wspólnych przodków człowiek przeszedł inną niż małpy drogę
    rozwojową, swoją własną drogę, która też i uczyniła zeń istotę
    rozumną — człowieka.
    Małpy człekokształtne są najbardziej zbliżone do człowieka.
    Jednakże człowiek wcale nie pochodzi od którejś z nich. Tylko
    ludzie  ciemni, chcąc zohydzić  naukę o pochodzeniu człowieka
    wygadują, że twierdzi ona, jakoby człowiek pochodził od żyją-
    cych dziś małp.  Małr)y, podobnie jak człowiek, są wytworem
    ewolucji,  która poszła jednakże u nich innym torem  aniżeli u
    człowieka i doprowadziła do specjalizacji  małp w kierunku ży-
    cia nadrzewnego. Wspólność wielu cech człowieka i małp  człeko-
    kształtnych świadczy natomiast o tym, że przed  milionami lat
    istniały jakieś istoty, z których  drogą ewolucji rozwinął się go-
    ryl, szympans, orangutan i gibbon —  z jednej strony, z  drugiej
    zaś — rozwinął się człowiek.
    Różne zwierzęta pochodzą  ze wspólnego pnia. W ciągu mi-
    lionów lat wydzielały się one w różnym czasie z tego w^ółnego
    pnia. Im wcześniej dane zwierzę to uczyniło, tym dłuższą dro-
    gę rozwoju przeszło, tym mniej cech wspólnych  ma ono z in-
    nymi zwierzętami. Dlatego człowiek ma więcej cech wspólnych

    z szympansem, aniżeli z pozostałymi małpami  człekokształt-
    nymi.
    Z  faktów powyższych  wynika, że przed setkami  tysięcy
    i  milionami lat istnieć musiały zwierzęta, z których powstały
    dzisiejsze  małpy  człekokształtne  oraz  przodkowie  człowieka.
    Porównując budowę człowieka i małp człekokształtnych uczeni
    doszli do wniosku, że małpy są najbardziej zbliżone do człowie-
    ka, że przeszedł on długi rozwój od wspólnego z nimi przodka
    do swej dzisiejszej postaci.
    Ale takich dowodów zwierzęcego  pochodzenia człowieka
    było mało.  Trzeba  było znaleźć szczątki  przodków człowieka
    i  krok  za  krokiem przestudiować rozwój,  jaki przeszedł  czło-
    wiek w ciągu setek tysięcy lat. Sprawa to nie łatwa, gdyż w cią-
    gu tak długiego czasu tylko  w wyjątkowych wypadkach zacho-
    wały się szczątki przodków człowieka.

  • RODOWÓD CZŁOWIEKA

    Z poprzedniej pogadanki wiemy, że w poszukiwaniu przod-
    ków człowieka uczeni odkryli wpierw szczątki tzw.  człowieka
    neandertalskiego, a następnie jeszcze wcześniejszego od nean-
    dertalczyka — pitekantropa.
    Dokładne badania, jakie uczeni  przeprowadzili nad znale-
    zionymi szczątkami przodka człowieka  nazwanego pitekantro-
    pem,  czyli  „małpoludem  wyprostowanym", wskazują na to, że
    człowiek ów istniał już na początku  okresu lodowców.
    Przy szczątkach człowieka z początku okresu lodowcowego
    znaleziono  narzędzia kamienne i kościane. Człowiek ówczesny
    znał już ogień,  potrafił zeń  korzystać.  W jaskini Czu-ku-tien
    w Chinach, w której znaleziono liczne szczątki praczłowieka, od-
    kopano grubą  warstwę popiołu z nadpalonymi kośćmi i wypra-
    żonymi w ogniu kamieniami. Świadczy to, że praczłowiek pod-
    trzymywał ogień na jednym miejscu przez długie lata. Człowiek
    ten najprawdopodobniej nie umiał jeszcze sam rozniecać ognia,
    lecz korzystał z ognia wywołanego przez pioruny lub inne przy-
    czyny, dlatego też starał się podtrzymywać go, nie dopuścić do
    zagaśnięcia ogniska.
    Te odkrycia pokazują nam człowieka stojącego już na dość
    wysokim stopniu  rozwoju.   Rzecz jasna,  że korzystać  z ognia,
    korzystać  z prostych narzędzi, pałki,  odpowiednio dobranego
    kamienia — człowiek nie nauczył  się „nagle", „od razu". Mu-
    siało upłynąć wiele czasu, zanim, krok po kroku, pierwotny czło-
    wiek pojął, że ogień, który pali i niszczy wszystko na swej dro-
    dze, można wykorzystać po to, by ogrzał jaskinię, że ogień, który
    ~abija, spala wszystko  żywe w czasie pożarów lasu czy stepu,
    czyni  mięso smaczniejszym, łatwiejszym do spożycia. Musiało
    upłynąć  wiele  czasu, zanim człowiek pierwotny doszedł do tego,
    'e pałka  czyni jego ramię dłuższym, a  uderzenie — mocniej-
    zym, że przy pomocy kamienia łatwiej skruszyć kość  niż  zę-
    bami.
    Któż więc był przodkiem człowieka, tą istotą, która  pierw-
    za zaczęła  używać narzędzi i dała początek  człowiekowi? Mu-
    iała to być istota bardzo podobna  do człowieka pod względem
    udowy  i wyglądu, lecz nie posiadająca jeszcze cech ludzkich,

    tj. nie wyrabiająca celowo przygotowanych narzędzi i nie po-
    sługująca się ogniem.
    Uczeni wykryli, że na kilka milionów lal  przed nastaniem
    epcki Icclowccw^J Ps"-y tzw. australc-^lekl, istoty, które w zdu-
    miewający sposou łączyły  cechy ludzkie z cechami małp człeko-
    kształtnych.
    Australopiteki (czyli małpoludy — jak  nadal będziemy je
    nazywać) żyły w okolicach  stepowych  i półpustynnych  Azji
    i Afryki, w których nie ma zupełnie drzew, albo też rosną one
    w dużych odstępach od siebie. Brak drzew, które by dawały mał-
    poludem schronienia, zmuszamy je do szukania  kryjówek w roz-
    padlinach skał  i jaskiniach.  Chodząc po stepie, drapiąc się na
    skały,  austrałopitek  przyzwyczajał się chodzić na dwóch tylke
    kończynach, na nogach. Wskutek tego przybierał on coraz bar-
    dziej wyprostowaną  postawę, a jego ręce uwalniały się  dla in-
    nych, wyższych czynności.
    Żyjąc w  bogatych w owoce  lasach południowych, przodko-
    wie australcpiteka żywili.się pokarmem roślinnym. Było go tam
    pod dostatkiem. Ale na stepie tego  pokarmu brak. Musiał więc
    £ustra'opitek stukać sobie dodatkowego pożywienia. Były  nim
    drobne zwierzęta, jaja i pisklęta wybrane z  gniazd ptaków ste-
    powych itp. W  miarę jak  warunki życiowe pogarszały się, mu-
    siały  małpoludy coraz częściej   korzystać  tylko  z  pożywienia
    mięsnego. Teraz już nie wystarczał znaleziony pokarm (jaja,
    pisklęta) czy  przychwycone gdzieś w norce  zwierzątka.  Trzeba
    było dużo mięsa, by zaspokoić głód — trzeba  było więc zacząć
    polować na  zwierzynę.
    Jednakże małpoludowi było  nie łatwo polować na zwierzęta
    i bronić  się przed nimi.  Jego przodkowie żyjący na*drzewach,
    żywiący  się owocami, nie zostawiali mu w spadku ani potężnych
    kłów do szarpania mięsa, do zagryzania przeciwnika, ani moc-
    nych zębów trzonowych do rozgryzania kości, ani ostrych pazu-
    rów. By  nie zginąć małpolud musiał jakoś te braki zastąpić. Za-
    stąpił je mocną pałką i ostrym kamieniem.   Teraz  już nie był
    taki bezbronny wobec otaczających go drapieżników.   Horda
    małpoludów  z pałkami i ostrymi kamieniami potrafiła poradzić
    sobie z o wiele  silniejszym zwierzęciem. Małpolud wyszedł zwy-
    cięsko z  bezwzględnej walki o byt, o prawo  do  istnienia.
    W jaskiniach afrykańskich,   w których  znaleziono szczątki
    australopiteków,  znaleziono  połamane kości zwierząt, w szcze-
    gólności zaś czaszki, rozbite od dołu prawdopodobnie dla wydo-
    bycia mózgu. Taki sposób obrabiania zwierzyny świadczył o tym,
    że małpoludy musiały się posługiwać przy  rozłupywaniu twar-

    dej czaszki jakimś narzędziem, kamieniem lub ogryzioną kością
    upolowanej poprzednio zwierzyny.  To, że małpoludy rozbijały
    czaszki od  dołu,'a  więc od strony bardziej dostępnej dla rozbi-
    cia, dowodzi również pewnej inteligencji tych istot.
    Małpoludy żyły w stadach.  Było to konieczne,  gdyż tylko
    wspólnymi siłami  stada można  było osaczyć i zabić  większe
    zwierzę.  Wymagało to również niemałej inteligencji i widocznie
    małpoludy ją  posiadały. Życie w stadzie ze  swej strony wyra-
    biało u małpoluda pewne cechy społeczne.
    Wszystkie te fakty dowodzą, że australopiteki,  stanowiące
    istoty przejściowe  między zwierzęciem a praczłowiekiem, prze-
    wyższały pod  %vieloma względami współczesny im świat zwie-
    rząt.
    Jeżeli  zastanowimy się  nad tym, co powodowało  tę wyż-
    szość nad światem zwierzęcym, zobaczymy,  że przyczyn  tych
    jest kilka:
    ,   Po pierwsze — wyprostowana postawa ciała i zdolność cho-
    du i biegu na  dwóch nogach. Pozwalało to australopitekom na
    objęcie wzrokiem większej przestrzeni, a więc na lepszą orien-
    tację w otoczeniu, szybsze dostrzeganie wroga, czy też zdobyczy.
    Po wtóre  — dwunożny  chód zwalniał ręce od podpierania
    ciała, dzięki czemu ręka coraz bardziej ćwiczyła się w nowych
    ruchach i nabierała coraz większej sprawności. Sprawność ręki,
    jej przydatność do pracy w  najsilniejszym stopniu przyczyniła
    się do przekształcenia małpoluda w człowieka.
    Po trzecie — australopiteki w poszukiwaniu żeru przenosiły
    się z miejsca na miejsce. Pożywienie małpoludów było bardzo
    urozmaicone, w dużym stopniu mięsne. Rozmaitość i pożywność
    takiego pokarmu sprawiała,  że organizm tych istot otrzymywał
    coraz to nowe  składniki,  dzięki czemu ich ciało lepiej, wszech-
    stronniej rozwijało się.
    Po czwarte — cały tryb życia małpoludów sprzyjał rozwo-
    jowi mózgu, podnoszeniu się ich inteligencji  i ułatwiał im coraz
    bardziej dobrą orientację i zachowanie się w otoczeniu. Rozwo-
    jowi mózgu i czaszki sprzyjało także to, że osadzona pionowo na
    kręgosłupie, nie zwisała ona naprzód jak u czworonogów i  mo-
    gła się swobodnie  rozwijać  nie obarczając zbytnio mięśni  szyi
    i  karku.
    Dowiedzieliśmy się więc, że austrałopitek, czyli małpolud,
    prowadził koczowniczy tryb  życia, tj. przenosił się z miejsca na
    miejsce w poszukiwaniu pożywienia, że umiał gromadnie polo-
    wać i że rozbijał kości upolowanych zwierząt przy pomocy ka-
    mienia — kości lub — być może kawałka drewna, pałki.


    5J2

    Nie były to jednak obrobione, przygotowane narzędzia, ale
    znalezione w pobliżu przedmioty. Po użyciu takiego narzędzia
    małpoludy je odrzucały, szukając w razie potrzeby nowego ka-
    mienia czy kija w bezpośrednim swoim sąsiedztwie. Z czasem
    jednak małpoludy nauczyły się posługiwać tym samym kamie-
    niem czy kijem wielokrotnie, tj.  nauczyły się nie odrzucać ich
    po użyciu, ale zachowywać je dla tej samej czynności. W ten
    sposób znaleziona przygodnie  pałka  czy  kamień  stały się jak
    gdyby narzędziem.  Był to dalszy krok w kierunku przekształce-
    nia się małpoluda w c^wieka.

    .    .               
    *       -•


    Jak widzimy z naszego opisu, australopitek miał już bardzo
    wiele cech ludzkich. Wiemy, że cechy takie nie mogły powstać
    od razu, nie mogły też powstać równocześnie. W ciągu milionów
    lat występowały coraz to nowe i nowe cechy, zbliżające przód*
    ków człowieka do ludzkiej postaci.
    Ażeby prześledzić drogę człowieka do świadomej rozumnej
    istoty,  musimy cofnąć  się jeszcze bardziej w  głąb przeszłości,
    musimy poznać historię rozwoju australopiteka.
    Mniej więcej 40 milionów  lat temu żyły na Ziemi zwierzęta
    bardzo podobne do małp. Były to niewielkie istoty o rozmiarach
    naszego kota domowego, żyjące na drzewach. Przyrodnicy naz-
    wali te zwierzęta parapitekami, co po  polsku  znaczy   „prawie
    małpa".  Przez tę nazwę uczeni chcieli wyrazić, że zwierzę  to
    było podobne do dzisiejszych małp.
    Parapitek posiadał okrągłą głowę, krótki pyszczek i swobo-
    dnie poruszał się na drzewach  przy pomocy chwytnych kończyn
    przednich i  tylnych. Kończyny te były równej długości.  Owe
    „prawie małpy" rozpowszechnione były bardzo  licznie, szcze-
    gólnie na obszarze środkowej Azji.
    Azja była w  tym czasie miejscem wielkich zmian w sko-
    rupie ziemskiej. W ślad za zmianami w ukształtowaniu powierz-
    chni Ziemi (powstanie nowych łańcuchów górskich, zapadanie
    się całych rozległych obszarów, ustępowanie  mórz, wyłanianie
    się nowych obszarów ziemi, itp.) następowały gwałtowne  zmia-
    ny klimatu i warunków życiowych.  Wiele gatunków zwierząt
    nie wytrzymało tych zmian, nie potrafiło się  przystosować do
    nowych warunków  życia i wyginęło. Jednakże  parapiteki, owe
    „prawie małpy", wytrzymały  próbę  życia.  W  przeciągu milio-
    nów lat  parapiteki  dały  początek dużej  grupie małp  człeko-

    w

    kształtnych, zwanych drlopitekami. Szczątki tych zwierząt zna-
    leziono w dość dużej ilości w górach Siwalik w Indiach wschod-
    nich, jak również w Europie i Afryce.
    Były to duże małpy, żyjące na drzewach.  W  wyglądzie
    swym, a zwłaszcza w uzębieniu,  wykazały one wiele cech, które
    osiada zarówno człowiek, jak i dzisiejsze małpy człekokształtne.
    Jednakże klimat nadal  zmieniał się. Powierzchnia  Ziemi
    tawała się coraz  bardziej rozmaita.  Na wielu  obszarach za-
    mieszkałych przez driopiteków wielkie puszcze wyginęły. Miejs-
    e ich zajęły stepy. W tych warunkach część driopiteków pozo-
    tała w ciepłych podzwrotnikowych lasach i nadal pędziła ży-
    le na drzewach, część zaś znalazła się na obszarach coraz bar-
    ziej przemienianjących się w step.
    Z tej grupy, która pozostała  w lasach,  wywodzą się dzi-
    iejsze największe małpy człekokształtne. Życie na drzewach
    wywoływało rozmaite  zmiany w budowie ich  ciała,  szczegól-
    nie zaś  kończyn. Kończyny  przednie  (ręce)  wydłużały się, na-
    tomiast  tylne  (nogi)  stawały się coraz krótsze.  Obie kończyny
    przystosowywały  się coraz   silniej do  rozmaitych  czynności
    związanych z życiem na  drzewach. Ich ręce i  nogi  stały się
    hwytne podobnie jak  u dzisiejszych  małp.  W takim oto kie-
    unku poszedł rozwój jednej  gałęzi driopiteków.
    Drugi odłam  driopiteków, ten,  który pozostał  na  obsza-
    ach przemieniających  się w step, był zmuszony coraz to bar-
    ziej  przyzwyczajać się  do życia na ziemi pozbawionej drzew.
    owe warunki życiowe wywołały,  rzecz jasna, u tych  driopite-
    ów rozmaite zmiany w budowie ciała. Ale były to zmiany zu-
    ełnia inne, aniżeli u ich braci żyjących na drzewach. Naziemny
    otomek driopiteków przyswajał  sobie  coraz bardziej wyprosto-
    waną, pionową postawę, zwolna  odzwyczajał się od podpiera-
    ła się rękami przy chodzeniu, a stepy  przekształcały się i przy-
    cosowywały do podpierania  całego ciała. Nogi, które teraz słu-
    rły wyłącznie do chodzenia, stawały się coraz dłuższe, prostsze,
    tomiast ręce, uwolnione od chodzenia, skracały się.
    Z tej właśnie stepowej linii driopiteków  rozwinął się przo-
    k człowieka, znany już nam australcpitek, a następnie w cią-
    3 — 4 milionów lat — dzisiejszy człowiek.

  • WIELKIE PRZEMIANY

    Jąk widzimy więc,  człowiek przekształcił  się w  istotę ro-
    zumną dzięki temu, że zaczął sporządzać narzędzia i przy ich po-
    mocy pracować. Początkowo praca  ta była bardzo prymitywna,
    ale stopniowo człowiek zaczął sporządzać coraz bardziej  skom-
    plikowane narzędzia, np. przez  przywiązanie kamienia do pał-
    ki otrzymał  coś w rodzaju siekiery czy  młota,  potrafił obłu-
    pując odpowiednio kamień  sporządzić nóż kamienny  itp. Wraz
    z tym rozwijała się świadomość człowieka.
    Podstawowe znaczenie dla  rozwoju człowieka miało życie
    w gromadzie. Praca ludzka może się odbywać  tylko w zespole.
    Zespołową była  również praca  pierwszych ludzi. W trudnych
    warunkach   życiowych,  w  zetknięciu z surowym   klimatem
    i groźnymi  zwierzętami  (nosorożce,  duże  zwierzęta  mięsożer-
    ne) pojedynczy człowiek skazany był na nieuchronną zagładę.
    Natomiast żyjąc, polując, pracując, broniąc się zbiorowo, czło-
    wiek  potrafił przeciwstawić się silniejszym od siebie wrogom,
    zdobyć odpowiednią ilość pożywienia itp.
    Podczas pracy zbiorowej powstają niewątpliwie  wrażenia,
    przeżycia i myśli, którymi  członkowie wspólnoty chcieliby  się
    podzielić ze  sobą. W miarę jak człowiek rozwijał się, jak' roz-
    wijał się jego mózg, jak cGraz bardziej skomplikowaną stawała
    się jego praca — potrzeba porozumienia się między poszczegól-
    nymi członkami gromady była coraz silniejsza.
    Zwierzęta ssące i ptaki wydają  dźwięki,  którymi zwołują
    się, ostrzegają inne przed wrogiem. Mogą  one nawet przy po-
    mocy dźwięków wyrażać jakieś swoje uczucia. Np. zupełnie
    inaczej szczeka pies na obcego,  a inaczej szczeka widząc swego
    gospodarza. Wiele odcieni głosu wydają małpy.

    Pierwsi  ludzie wydawali  glosy wyrażające jakieś  uczut-
    cia lub pragnienia. Ciekawe, że podobne  dźwięki  — okrzyki
    bardzo   często spotykamy   przy zwracaniu się człowieka do
    zwierząt,  np. woźnice zatrzymują  konie za pomocą dźwięku
    „prr", co  oznacza „stój". Dźwięk syszący „sss" oznacza „cicho"
    itp.
    Tego rodzaju, a nawet jeszcze prostsze były dźwięki, jaki-
    mi porozumiewali się przodkowie człowieka. Stopniowo jednak
    w miarę, jak zmieniała się budowa gardła człowieka dźwięki
    t te stawały się coraz wyraźniejsze. Im więcej ludzie  mieli sobie
    do powiedzenia, tym  bardziej były one skomplikowane.  Poja-
    wiły się pierwsze krótkie słowa, które później człowiek zaczął
    wiązać ze sobą, powiedzielibyśmy dziś — w zdania.  W ten spo-
    sób kształtowała się mowa ludzka,  a wraz z nią rozwijała się
    myśl. Nauczywszy się mówić, człowiek nauczył się  też myśleć.
    W swej pracy o powstaniu człowieka Engels wskazuje, że
    trzy  rzeczy zadecydowały o przekształceniu małpoluda w czło-
    wieka —  a mianowicie — rozwój ręki, mózgu i mowy.
    Rzecz  jasna,  że rozwój  ich był ściśle ze sobą związany.
    Rozwój ręki udoskonalał mózg, rozwój mózgu wpływał na ulep-
    szenie narzędzi pracy, rozwój mowy pozwalał na wymianę do-
    świadczeń, co w ogromnym stopniu rozwijało wszystkich człon-
    ków  pierwotnego  społeczeństwa  i w dalszym ciągu  wzbogaca-
    ło mowę. Praca z pokolenia na pokolenie stawała się coraz bar-
    dziej  różnorodna, doskonalsza i bardziej  wielostronna,  a do-
    świadczenie jednego pokolenia było przekazywane pokoleniom
    dalszym.



    Niezmiernie ważnym  czynnikiem,  który  wpłynął na  roz-
    wój społeczeństwa, było zdobycie przez człowieka ognia  i za-
    stosowania go do   swoich potrzeb.   Korzystanie z  ognia było
    pierwszym krokiem w przekształceniu się człowieka z niewol-
    nika  przyrody w pana przyrody. Trudno  stwierdzić, kto doko-
    nał tego wynalazku.   Prawdopodobnie człowiek zaobserwował
    gdzieś dobroczynne działanie  ciepła bijącego od ognia, a że kli-
    mat w epoce lodowej była bardzo surowy, ogień nabrał dlań
    pierwszorzędnego  znaczenia.  Przyswojenie sobie ognia odby-
    wało się  bardzo powoli. Wiele czasu musiało upłynąć, zanim
    człowiek   przezwyciężył lęk przed ogniem i zaciągnął płonącą
    kłodę do  jaskini, zanim  nauczył  się piec  na nim mięso.
    Ogień przeniesiony do siedziby   pierwotnej gromady  ludz-
    kiej zmienił znacznie  warunki życia człowieka. Ogień wpłynął

    na zmianą pożywienia, bo pozwalał na Jedzenie pieczonego mię-
    sa. Pieczone mięso człowiek szybciej i lepiej trawił, przez co or-
    ganizm jego otrzymywał więcej odżywczych składników. Je-
    dzenie pieczonego mięsa sprzyjało też rozwojowi mózgu czło-
    wieka. Ogień chronił  człowieka przed wtargnięciem nocą  do
    jaskini drapieżnych  zwierząt. Stąd też powstała cześć człowie-
    ka dla ognia i światła, jako dla jakichś nadprzyrodzonych istot.
    Tak więc w drodze stopniowego rozwoju, którego motorem
    była praca pojawiła się na ziemi nowa istota, człowdek. Wraz
    z  rozwojem  człowieka,  powstaje i rozwija się społeczeństwo
    ludzkie, które wspólna praca coraz bardziej wiązała, zespalała.