RODOWÓD CZŁOWIEKA
Z poprzedniej pogadanki wiemy, że w poszukiwaniu przod-
ków człowieka uczeni odkryli wpierw szczątki tzw. człowieka
neandertalskiego, a następnie jeszcze wcześniejszego od nean-
dertalczyka — pitekantropa.
Dokładne badania, jakie uczeni przeprowadzili nad znale-
zionymi szczątkami przodka człowieka nazwanego pitekantro-
pem, czyli „małpoludem wyprostowanym", wskazują na to, że
człowiek ów istniał już na początku okresu lodowców.
Przy szczątkach człowieka z początku okresu lodowcowego
znaleziono narzędzia kamienne i kościane. Człowiek ówczesny
znał już ogień, potrafił zeń korzystać. W jaskini Czu-ku-tien
w Chinach, w której znaleziono liczne szczątki praczłowieka, od-
kopano grubą warstwę popiołu z nadpalonymi kośćmi i wypra-
żonymi w ogniu kamieniami. Świadczy to, że praczłowiek pod-
trzymywał ogień na jednym miejscu przez długie lata. Człowiek
ten najprawdopodobniej nie umiał jeszcze sam rozniecać ognia,
lecz korzystał z ognia wywołanego przez pioruny lub inne przy-
czyny, dlatego też starał się podtrzymywać go, nie dopuścić do
zagaśnięcia ogniska.
Te odkrycia pokazują nam człowieka stojącego już na dość
wysokim stopniu rozwoju. Rzecz jasna, że korzystać z ognia,
korzystać z prostych narzędzi, pałki, odpowiednio dobranego
kamienia — człowiek nie nauczył się „nagle", „od razu". Mu-
siało upłynąć wiele czasu, zanim, krok po kroku, pierwotny czło-
wiek pojął, że ogień, który pali i niszczy wszystko na swej dro-
dze, można wykorzystać po to, by ogrzał jaskinię, że ogień, który
~abija, spala wszystko żywe w czasie pożarów lasu czy stepu,
czyni mięso smaczniejszym, łatwiejszym do spożycia. Musiało
upłynąć wiele czasu, zanim człowiek pierwotny doszedł do tego,
'e pałka czyni jego ramię dłuższym, a uderzenie — mocniej-
zym, że przy pomocy kamienia łatwiej skruszyć kość niż zę-
bami.
Któż więc był przodkiem człowieka, tą istotą, która pierw-
za zaczęła używać narzędzi i dała początek człowiekowi? Mu-
iała to być istota bardzo podobna do człowieka pod względem
udowy i wyglądu, lecz nie posiadająca jeszcze cech ludzkich,
tj. nie wyrabiająca celowo przygotowanych narzędzi i nie po-
sługująca się ogniem.
Uczeni wykryli, że na kilka milionów lal przed nastaniem
epcki Icclowccw^J Ps"-y tzw. australc-^lekl, istoty, które w zdu-
miewający sposou łączyły cechy ludzkie z cechami małp człeko-
kształtnych.
Australopiteki (czyli małpoludy — jak nadal będziemy je
nazywać) żyły w okolicach stepowych i półpustynnych Azji
i Afryki, w których nie ma zupełnie drzew, albo też rosną one
w dużych odstępach od siebie. Brak drzew, które by dawały mał-
poludem schronienia, zmuszamy je do szukania kryjówek w roz-
padlinach skał i jaskiniach. Chodząc po stepie, drapiąc się na
skały, austrałopitek przyzwyczajał się chodzić na dwóch tylke
kończynach, na nogach. Wskutek tego przybierał on coraz bar-
dziej wyprostowaną postawę, a jego ręce uwalniały się dla in-
nych, wyższych czynności.
Żyjąc w bogatych w owoce lasach południowych, przodko-
wie australcpiteka żywili.się pokarmem roślinnym. Było go tam
pod dostatkiem. Ale na stepie tego pokarmu brak. Musiał więc
£ustra'opitek stukać sobie dodatkowego pożywienia. Były nim
drobne zwierzęta, jaja i pisklęta wybrane z gniazd ptaków ste-
powych itp. W miarę jak warunki życiowe pogarszały się, mu-
siały małpoludy coraz częściej korzystać tylko z pożywienia
mięsnego. Teraz już nie wystarczał znaleziony pokarm (jaja,
pisklęta) czy przychwycone gdzieś w norce zwierzątka. Trzeba
było dużo mięsa, by zaspokoić głód — trzeba było więc zacząć
polować na zwierzynę.
Jednakże małpoludowi było nie łatwo polować na zwierzęta
i bronić się przed nimi. Jego przodkowie żyjący na*drzewach,
żywiący się owocami, nie zostawiali mu w spadku ani potężnych
kłów do szarpania mięsa, do zagryzania przeciwnika, ani moc-
nych zębów trzonowych do rozgryzania kości, ani ostrych pazu-
rów. By nie zginąć małpolud musiał jakoś te braki zastąpić. Za-
stąpił je mocną pałką i ostrym kamieniem. Teraz już nie był
taki bezbronny wobec otaczających go drapieżników. Horda
małpoludów z pałkami i ostrymi kamieniami potrafiła poradzić
sobie z o wiele silniejszym zwierzęciem. Małpolud wyszedł zwy-
cięsko z bezwzględnej walki o byt, o prawo do istnienia.
W jaskiniach afrykańskich, w których znaleziono szczątki
australopiteków, znaleziono połamane kości zwierząt, w szcze-
gólności zaś czaszki, rozbite od dołu prawdopodobnie dla wydo-
bycia mózgu. Taki sposób obrabiania zwierzyny świadczył o tym,
że małpoludy musiały się posługiwać przy rozłupywaniu twar-
dej czaszki jakimś narzędziem, kamieniem lub ogryzioną kością
upolowanej poprzednio zwierzyny. To, że małpoludy rozbijały
czaszki od dołu,'a więc od strony bardziej dostępnej dla rozbi-
cia, dowodzi również pewnej inteligencji tych istot.
Małpoludy żyły w stadach. Było to konieczne, gdyż tylko
wspólnymi siłami stada można było osaczyć i zabić większe
zwierzę. Wymagało to również niemałej inteligencji i widocznie
małpoludy ją posiadały. Życie w stadzie ze swej strony wyra-
biało u małpoluda pewne cechy społeczne.
Wszystkie te fakty dowodzą, że australopiteki, stanowiące
istoty przejściowe między zwierzęciem a praczłowiekiem, prze-
wyższały pod %vieloma względami współczesny im świat zwie-
rząt.
Jeżeli zastanowimy się nad tym, co powodowało tę wyż-
szość nad światem zwierzęcym, zobaczymy, że przyczyn tych
jest kilka:
, Po pierwsze — wyprostowana postawa ciała i zdolność cho-
du i biegu na dwóch nogach. Pozwalało to australopitekom na
objęcie wzrokiem większej przestrzeni, a więc na lepszą orien-
tację w otoczeniu, szybsze dostrzeganie wroga, czy też zdobyczy.
Po wtóre — dwunożny chód zwalniał ręce od podpierania
ciała, dzięki czemu ręka coraz bardziej ćwiczyła się w nowych
ruchach i nabierała coraz większej sprawności. Sprawność ręki,
jej przydatność do pracy w najsilniejszym stopniu przyczyniła
się do przekształcenia małpoluda w człowieka.
Po trzecie — australopiteki w poszukiwaniu żeru przenosiły
się z miejsca na miejsce. Pożywienie małpoludów było bardzo
urozmaicone, w dużym stopniu mięsne. Rozmaitość i pożywność
takiego pokarmu sprawiała, że organizm tych istot otrzymywał
coraz to nowe składniki, dzięki czemu ich ciało lepiej, wszech-
stronniej rozwijało się.
Po czwarte — cały tryb życia małpoludów sprzyjał rozwo-
jowi mózgu, podnoszeniu się ich inteligencji i ułatwiał im coraz
bardziej dobrą orientację i zachowanie się w otoczeniu. Rozwo-
jowi mózgu i czaszki sprzyjało także to, że osadzona pionowo na
kręgosłupie, nie zwisała ona naprzód jak u czworonogów i mo-
gła się swobodnie rozwijać nie obarczając zbytnio mięśni szyi
i karku.
Dowiedzieliśmy się więc, że austrałopitek, czyli małpolud,
prowadził koczowniczy tryb życia, tj. przenosił się z miejsca na
miejsce w poszukiwaniu pożywienia, że umiał gromadnie polo-
wać i że rozbijał kości upolowanych zwierząt przy pomocy ka-
mienia — kości lub — być może kawałka drewna, pałki.
5J2
Nie były to jednak obrobione, przygotowane narzędzia, ale
znalezione w pobliżu przedmioty. Po użyciu takiego narzędzia
małpoludy je odrzucały, szukając w razie potrzeby nowego ka-
mienia czy kija w bezpośrednim swoim sąsiedztwie. Z czasem
jednak małpoludy nauczyły się posługiwać tym samym kamie-
niem czy kijem wielokrotnie, tj. nauczyły się nie odrzucać ich
po użyciu, ale zachowywać je dla tej samej czynności. W ten
sposób znaleziona przygodnie pałka czy kamień stały się jak
gdyby narzędziem. Był to dalszy krok w kierunku przekształce-
nia się małpoluda w c^wieka.
. .
* -•
Jak widzimy z naszego opisu, australopitek miał już bardzo
wiele cech ludzkich. Wiemy, że cechy takie nie mogły powstać
od razu, nie mogły też powstać równocześnie. W ciągu milionów
lat występowały coraz to nowe i nowe cechy, zbliżające przód*
ków człowieka do ludzkiej postaci.
Ażeby prześledzić drogę człowieka do świadomej rozumnej
istoty, musimy cofnąć się jeszcze bardziej w głąb przeszłości,
musimy poznać historię rozwoju australopiteka.
Mniej więcej 40 milionów lat temu żyły na Ziemi zwierzęta
bardzo podobne do małp. Były to niewielkie istoty o rozmiarach
naszego kota domowego, żyjące na drzewach. Przyrodnicy naz-
wali te zwierzęta parapitekami, co po polsku znaczy „prawie
małpa". Przez tę nazwę uczeni chcieli wyrazić, że zwierzę to
było podobne do dzisiejszych małp.
Parapitek posiadał okrągłą głowę, krótki pyszczek i swobo-
dnie poruszał się na drzewach przy pomocy chwytnych kończyn
przednich i tylnych. Kończyny te były równej długości. Owe
„prawie małpy" rozpowszechnione były bardzo licznie, szcze-
gólnie na obszarze środkowej Azji.
Azja była w tym czasie miejscem wielkich zmian w sko-
rupie ziemskiej. W ślad za zmianami w ukształtowaniu powierz-
chni Ziemi (powstanie nowych łańcuchów górskich, zapadanie
się całych rozległych obszarów, ustępowanie mórz, wyłanianie
się nowych obszarów ziemi, itp.) następowały gwałtowne zmia-
ny klimatu i warunków życiowych. Wiele gatunków zwierząt
nie wytrzymało tych zmian, nie potrafiło się przystosować do
nowych warunków życia i wyginęło. Jednakże parapiteki, owe
„prawie małpy", wytrzymały próbę życia. W przeciągu milio-
nów lat parapiteki dały początek dużej grupie małp człeko-
w
kształtnych, zwanych drlopitekami. Szczątki tych zwierząt zna-
leziono w dość dużej ilości w górach Siwalik w Indiach wschod-
nich, jak również w Europie i Afryce.
Były to duże małpy, żyjące na drzewach. W wyglądzie
swym, a zwłaszcza w uzębieniu, wykazały one wiele cech, które
osiada zarówno człowiek, jak i dzisiejsze małpy człekokształtne.
Jednakże klimat nadal zmieniał się. Powierzchnia Ziemi
tawała się coraz bardziej rozmaita. Na wielu obszarach za-
mieszkałych przez driopiteków wielkie puszcze wyginęły. Miejs-
e ich zajęły stepy. W tych warunkach część driopiteków pozo-
tała w ciepłych podzwrotnikowych lasach i nadal pędziła ży-
le na drzewach, część zaś znalazła się na obszarach coraz bar-
ziej przemienianjących się w step.
Z tej grupy, która pozostała w lasach, wywodzą się dzi-
iejsze największe małpy człekokształtne. Życie na drzewach
wywoływało rozmaite zmiany w budowie ich ciała, szczegól-
nie zaś kończyn. Kończyny przednie (ręce) wydłużały się, na-
tomiast tylne (nogi) stawały się coraz krótsze. Obie kończyny
przystosowywały się coraz silniej do rozmaitych czynności
związanych z życiem na drzewach. Ich ręce i nogi stały się
hwytne podobnie jak u dzisiejszych małp. W takim oto kie-
unku poszedł rozwój jednej gałęzi driopiteków.
Drugi odłam driopiteków, ten, który pozostał na obsza-
ach przemieniających się w step, był zmuszony coraz to bar-
ziej przyzwyczajać się do życia na ziemi pozbawionej drzew.
owe warunki życiowe wywołały, rzecz jasna, u tych driopite-
ów rozmaite zmiany w budowie ciała. Ale były to zmiany zu-
ełnia inne, aniżeli u ich braci żyjących na drzewach. Naziemny
otomek driopiteków przyswajał sobie coraz bardziej wyprosto-
waną, pionową postawę, zwolna odzwyczajał się od podpiera-
ła się rękami przy chodzeniu, a stepy przekształcały się i przy-
cosowywały do podpierania całego ciała. Nogi, które teraz słu-
rły wyłącznie do chodzenia, stawały się coraz dłuższe, prostsze,
tomiast ręce, uwolnione od chodzenia, skracały się.
Z tej właśnie stepowej linii driopiteków rozwinął się przo-
k człowieka, znany już nam australcpitek, a następnie w cią-
3 — 4 milionów lat — dzisiejszy człowiek.